1 - "poczwórna" w Lutni

wiersze wybrane + HISTORIA  » Giordano, Mikołaj, Andrzej  » 1 - "poczwórna" w Lutni

Z pośród dziewięciu ewidentnie obserwowalnych zjawisk potwierdzających moje odkrycie, najbardziej spektakularnym jest tak zwana gwiazda "poczwórna" w gwiazdozbiorze Lutni.

 

Gwiazda, której w istocie nie ma.  Figuruje tylko jako "poczwórna" w gwarze astronomów. Są to bowiem cztery gwiazdy tak skonfiguirowane w przestrzeni, że dla ziemskiego obserwatora - oglądającego nocne niebo okiem nieuzbrojonym - wygląda jako mała, trochę rozmyta gwiazdka w gwiazdozbiorze zwanym Lutnią.

 

Kiedy jednak to oko uzbroimy w lornetkę, to ta mała gwiazdka jawi się jak dwie gwiazdki. Kiedy zaś przechodząc na wyższy stopień uzbrojenia, spojrzymy na te dwie gwiazdki przez teleskop to okazuje się, że każda z tych dwóch gwiazd też jest gwiazą "podwójną"

Czyli mamy cztery gwiazdy - stąd ta nazwa.

 

I można by przejść obok tego fenomenu obojętnie, gdyby nie OBIEKT KONTROLNY jakim jest w tym przypadku znajdująca się tuż obok dość jasna pojedyncza gwiazda o nazwie katalogowej Vega.

 

Bo gdybyśmy teraz postawili nóżkę cyrkla w taki sposób na obrazie "poczwórnej" aby dwie najbardziej oddalone od siebie jej gwiazdy znalazły się na obwodzie zatoczonego okręgu, to mielibysmy całkiem spore kółko.

 

I w tym momencie wchodzi do gry obiekt kontrolny czyli Vega, która zarówno oglądana gołym okiem, jak i przez lornetkę, a także przez lunetę, jawiła się zawsze jako świetlny punkt.

A przecież powinna - jako, że zachowane jest jednakowe powiększenie kątowe - w teleskopie jawić się jako sporej wielkości talerzyk, gdyż przecież oglądana gołym okiem była większa od tej "poczwórnej"

 

I tego faktu nie da się wyjaśnić inaczej jak tylko istnieniem odkrytego przeze mnie zjawiska POWIERZCHNI PROSTOPADŁEJ - czyli tego skrawka powierzchni gwiazdy, który jest dla ziemskiego obserwatora MAKSYMALNIE prostopadły.

 

I jeśli ten obszar maksymalnie prostopadłej powierzchni na Vedze wynosi nawet  jeden hektar, to ten hektar  powiększony nawet 100 krotnie daje tylko sto hektarów co do powierzchni ghwiazdy znaczy nie liczący się w ogóle pylek.

 

Zatem jest jak jest i tego nikt nie jest w stanie obalić, że światło gwiazd jakie dociera do ziemskiego obserwatora nie jst obrazem całej półkuli gwiazdy, ale tym skrawkiem jej powierzchni, jaki jest do odległego obserwatora maksymalnie prostopadły.