2 - Czarne tło nocnego nieba

wiersze wybrane + HISTORIA  » Giordano, Mikołaj, Andrzej  » 2 - Czarne tło nocnego nieba

Biedzą się i biedzą astronomowie całego świata nad problemem, którego nie potrafią rozwiązać. Bo z jednych ich wyliczeń wynika, że jeśli Kosmos jest jednolicie wypełniony gwiazdami to tło nocnego nieba winno się jarzyć jaskrawą bielą.  A tu nic podobnego. Nocne niebo jak sobie jest tak jest czarne.

 

Wymyslili więc sobie coś na kształt tego einsteinowskiego "osobliwego stanu skupenia materii" paradoks niejakiego Olbersa.  Czyli coś równie głupiego jak: "Nikt nam nie powie, że czarne jest czarne, a białe jest białe"

 

A rozwiązanie tej zagadki znajduje się właśnie w zjawisku POWIERZCHNI PROSTOPADŁEJ z jakiej gwiazdy emitują we wszystkich kierunkach swoje LASEROWE swiattło.

Zjawisko laserowego swiatła gwiazd wyjaśnię na dalszych podstronach.

 

Natomiast teraz wyjaśnię dlaczego nocne niebo jest czarne mimo rzeczywiście wypełnienia  go równomiernie przez gwiazdy.

 

I aby tego dokonać posłużę się bardzo konkretną pomocą naukową.

 

Niech zatem będzie dana kula o średnicy jednego metra, której powierzchnia została wykonana z ciasno obok siebie umieszczonych, a wykonanych ze szkła laserów.

 

Rozważamyu teoretycznie, więc z wykonaniem takiej kuli nie powinniśmy mieć większych kłopotów.

 

I kiedy uruchomimy działanie tych laserów, to zauważymyabsolutne podobieństwo tej kuli do naszego Słońca.

 

Nie można na nią spojrzeć gołym okiem bo grozi to utratą wzroku. Natomiast oglądana przez odpowiedni filtr sciemniający ujawnia DRUGIE podobieństwo do naszej gwiazdy dziennej - czyli pociemnienie brzegowe, które jest spowodowane tym, że do wylotów tych najbardziej równolegle do obserwatora umiejscowionych laserów zaglądamy pod coraz większym kątem.  

 

Gdybyśmy teraz tak świecącą kulę zaczęli oddalać w przestrzeni, to zobaczylibysmy, że pociemnienie brzegowe zaczyna się powiększać.  By z pewnej odległości spowodować, że światło emitowane przez tą kulę dociera do nas już tylko z tego skrawka kuli do którego mamy możliwość zagladać do wylotów laserów - POWIERZCHNIA PROSTOPADŁA.  

A na sam koniec zobaczylibysmy taki stan, że tylko jeden laser ten usytuowany najbardziej na środku kuli emituje w naszym kierunku swiatło - czyniąc równocześnie to, iż pozostała część kuli jest dla obserwtora już niewidoczna - czyli czarna na czarnym tle.

Zaś jasny punkt jaki byśmy wodzieli jest tym właśnie co widzimy patrząc na nocne niebo i podziwiając gwiazdy.  Bo one właśnie w taki sposób są dla ziemskiego obserwatotra widoczne.

 

Gdybyśmy teraz z tych kul zbudowali w przestrzeni taką barykadę, że wszystkie kule wzajemnie by się zakrywały, to mielibyśmy dokładny odpowiednik nocnego nieba - czyli nieliczne punkty swietlne na czarnym tle.

A tymi nielicznymi punktami byłyby te właśnie ostatnie z uwagi na krzywiznę kul pojedyńcze lasery. Zaś jasne masy kul - teraz już z uwagi na odległość niewidoczne - zasłaniałyby pojedyńcze lasery dalej leżących kul.

 

Oto w czym się mieści wyjaśnienie czrnego tła nocnego nieba - a nie żadne tam paradoksy, które nawet nauce nie przystoją.

 

 Na następnych podstronach wyjaśnię w jaki sposób powstaje na powierzchni gwiazd światło laserowe, które jest istotne dla zrozumienia POWIERZCHNI PROSTOPADŁEJ.