A - Nonsens Einsteina

wiersze wybrane + HISTORIA  » Giordano, Mikołaj, Andrzej  » A - Nonsens Einsteina

Polemizowanie z enuncjacjami Einsteina uważałem i uważam za bezcelowe.  Bowiem wśród jego WYZNAWCÓW praktycznie nie ma nikogo z kim można by przeprowadzić konstruktywną rozmowę, gdyż ich wiedza o tym co ten ich idol głosi, zwykle zawiera się w bałwochwalczym sławieniu swego bożka, który błazeńsko i dosadnie hipnotyzuje ich tym swoim konterfektem z wywalonym ozorem.

 

 Ponieważ jednak jedno z jego "twierdzeń" koliduje akurat z moimi tutaj wywodami więc jestem zmuszony też je tutaj obalić.

 A chodzi o to "twierdzenie" Einstaina, w którym głosi, że światło gwiazd UGINA się w silnych polach grawitacyjnych.

Mnie nie chodzi oczywiście o to czy swiatło sie ugina gdziekolwiek, gdyż na to dopóki nie udowodni się, że fotony zawierają jakąś częśc MATERII, która byłaby oczywiście podatna na działanie pól grawitacyjnych, pozostaje pytaniem otwartym, na które w tej chwili nie odpowiadam.

 Natomiast wyjaśnię skąd się to "twierdzenie" Einsteina wzięło i jak ono  bezsensownie wygląda w świetle moich dowodów na laserowe światło gwiazd.

 

A wzięło się ono z bezkrytycznie przyjętego przez światek astronomów poglądu, że teleskopowy obraz gwiazd jest widokiem całej półkuli gwiazdy.  I jako taki dociera do ziemskiego obserwatora w pstaci stożka opierającego się podstawą o gwiazdę, a do oka obserwatora docierając szczytem tego stożka.

A ponieważ odległość powoduje, że podstawa stożka jest w widoku bardzo mała więc cały stożek wydłuża się do niemal cienkiej nitki.

I ta właśnie "nitka" świetlna tak skołowała Einsteina, że umyślił sobie, że jeśli ona przebiaga obok jakiegoś silnego pola grawitacyjnego to może się uginać. 

 

Dziwię sie wielce, że jacyś rozsądniejsi astronomowie - w oparciu o własne obserwacje - tego nie zakwestionowali, bowiem gdyby to tak istotnie było to z uwagi na ogromną ilość obiektów emitujacych pole grawitacyjne powinno się wręcz obserwować nieustanne KOLEBANIE  się widoku różnych gwiazd.  Czego sie jednak nie obserwuje.

 

A ponieważ w swoich dociekaniach udowodniłem, że swiatło gwiazd nie rozchodzi sie w przestrzeni jako stożek oparty podstawą o półkulę gwiazdy, ale dokładnie ODWROTNIE, opiera się o gwiazdę szczytem tego stożka, zaś w przestrzeni kosmicznej rozbiega się na nieskończenie wielką podstawę, do której obserwator ma tylko szczątkowy dostęp, czyli zaledwie do pojedyńczych strumieni światła laserowego.  

Zatem o żadnym strumieniu światła, kltóry mógłby sie uginać po prostu nie ma mowy.

  Andriej Likoff

PS. Na podstronie "Emisja światła gwiazd po liniach prostych"  wyjaśniam zagadnienie dokladniej

AL