Ambicja - 837

wiersze wybrane + HISTORIA  » ULUBIONE  » Ambicja - 837

 

Ambicja – 837

 

 Trudno jest dźwigać honor nadmierną ambicją sycony

 Odrzucający łaskę nawet z życzliwej strony

 Bo mimo

 Że czoło wysokie

 Pierś prężna i władcze spojrzenie

 To gdzieś tam pod skórą głęboko

 Ukryty niepokój drzemie

 

 Niby śpi

 Nic nie znaczy

 A jednak do myśli przenika

 Drążąc to zadufanie z zawziętością kornika

 

 Choć więc idziesz naprzeciw tajfunom

 I nie groźne ci huragany

 Tak po prawdzie

 To rozpacz dociera

 Żeś jest sam

 Jak ten szczyt ponad inne wzniesiony

 

 Czy nie lepiej być równym wśród równych

 Myśl zefirkiem napiera na żagiel

 Tak po prostu na wszystkie okazje

 Przyjąć pomoc gdy jesteś w potrzebie

 A odpłacić z naddatkiem

 Jak chlebem

 

 Pochyl bukszpryt okręcie flagowy

 Pozwól fali dać ci pocałunek

 Nie chroń burtą to co na pokładzie

 Niesiesz przecież

 Dla świata odnowy

 

 Jakże chcesz tę odnowę uczynić

 Odpędzając przyjazne ci gesty

 Krojąc dziobem potężnym precz wszystko

 Nawet serca otwarte na przestrzał

 

 Stań na chwilę

 I wsłuchaj się w fale

 Wypuść z kluzy kotwicę nadziei

 To być może odpadnie ci z czoła

 Choć kawałek tej bzdurnej idei

 

 Żeś jest sam

 I że nikt cię nie woła

 W tej gęstwinie życiowej wokoło

 

 *