Armia - 660

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA 2  » Armia - 660

 

Armia – 660

 

Nie grają im surmy bojowe

 I werble do boju nie warczą

 Bo armia ileś milionowa

 Chroniona jest spróchniałą tarczą

 

 Korniki ją kiedyś nadgryzły

 Dębinę zmieniając w trociny

 Na czoło wepchnęły się gnidy

 Pozorną walką na niby

 

 Jak pieski pod stołem biesiadnym

 Gdzie tłuścioch tkwi obok tłuściocha

 Psy kopiąc buciorem podkutym

 Łaskawie nie mówiąc wynocha

 

 Bo przecież je mogli zapędzić

 Do lochów przejętych w dziedzictwie

 Więc będą się łasić do władzy

 Za ochłap

 Gest laski

 Za wszystko

 

 Co dało się w worze zachować

 Niesionym prominenckim trudem

 By dziś móc z tryumfem zawołać

 Jakim to przemiana jest cudem

 

 Jak łatwo jest zmienić poglądy

 Jak łatwo jest wejść w wrogi szereg

 Gdy cielec ich złoty omamił

 Bank czyniąc ich Mekką i celem

 

 Zachowaj więc czarna piechoto

 Naukę na zawsze już daną

 By miejsca na czele nie dawać

 Szubrawcom co kłamstwem cię mamią

 A sami już dawno myśleli

 Jak siąść na twym karku okrakiem

 Bezczelnie ci dalej wmawiając

 Że tobie są jedynym bratem

 

 Bo lepiej ci było paść w walce

 Niż honor dać sobie odebrać

 I w kraju swym własnym rodzinnym

 Zasłużyć na epitet

 Żebrak

 

 Cóż ci dziś robolu zostało

 Z obietnic świetlanej przyszłości

 Zasiłek szyderczej wielkości

 Dziadowski kij pod kościołem

 Za godność przegraną gdyś w kości

 

Z szulerami

 

 *