Atrapa - 693

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Atrapa - 693

 

Atrapa - 693

 

 Cóż z tego

 Że rolnik w swojej dłoni ziarno szlachetne trzyma

 Skoro w okrąg jak okiem sięgnąć jeno jałowa ziemia

 I rzucić go nią ma na co

 Bo kamień wszelaki

 Tryumfem władzę dzierży wraz z potęgą chwastów

 Głosząc prawa nieuków

 W monologu zasług

 

 Szydząc z trudu rolnika co z wielkim wysiłkiem

 Nadał ziarnu dorodność

 Z nadzieją na plony

 A teraz z rozpaczą patrzy zrozpaczony

 Na beznadziei terenu okrąg rozciągniony

 

 Co ma więc zrobić

 Wznosi wzrok ku niebu

 Szukając oparcia albo pouczenia

 Jak postępować skoro jego ziemia

 W pacht została oddana bezpłodności gremiom

 

 Zmierza zatem decyzją

 Na pola granicę

 Ostrzegając głaz martwy i żywą mietlice

 Że poza ich władanie ziarno swoje rzuci

 A na tę wrogą mu ziemie nigdy nie powróci

 

 I myślałby ktoś jeszcze

 Że się przestraszyli

 Tracąc nadzieję plonu co pustać ożywi

 Ale rozczarować się przyszło

 Obserwatorowi

 Bo im w tej jałowości

 Wszystko jest na zdrowie

 

 Kamień zimny i suchy ma dostęp do słońca

 Chwastów nikt nie przepędza

 Poza obręb wszelki

 Rozmnażają się bujnie gdzie ich wolna wola

 Pozwala egzystować

 W tej atrapie pola

 

 Chciałoby się prosić o tornad zmiłowanie

 Co rolnikowi przeorzą tą przeklętą ziemie

 Wydobywając na wierzch czarnoziem co drzemie

 Zdławiony chwastami

 I wbity w podziemie

 

 Ale ręce opadły jakby połamane gdy zbrojne ramie władzy

 Powiedziało amen

 Nie chcemy tutaj ziarna i nie chcemy plonu

 Nam tutaj jest wygodnie

 W tej atrapie domu

 

 *