B - Powierzchnia prostopadła na Słońcu

wiersze wybrane + HISTORIA  » Giordano, Mikołaj, Andrzej  » B - Powierzchnia prostopadła na Słońcu

 

Wszyscy astronomowie z Polskiej Akademii Nauk, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Warszawskiego chyba się zmówili, że  nie przyznają racji twierdzeniom jakiegoś powiatowego Polaka, który nie tylko wyciera sobie buty Einsteinam, ale szydzi też z drugiego ich autorytetu, którego imieniem Amerykanie nazwali orbitujący w Kosmosie teleskop. Podpierając się oczywiście w swoim zaparciu resztą światowych astronomów.

 

 

 Oni to bowiem deliberując nad światłem emitowanym przez naszą dzienną gwiazdę uznali, że promienie świetlne Słońca padające na Ziemię są równoległe. Zaś fakt ten daje się tylko wytłumaczyć powierzchną prostopadłą jaka znajduje się na Słońcu.

 

 

A ponieważ OBSERWOWALNA wielkość powierzchni prostopadłej na każdej gwieździe emitującej swiatło laserowe zależna jest od odległości obserwtora (IM WIĘKSZA ODLEGŁOŚĆ, TYM MNIEJSZA POWIERZCHNIA), więc powierzchnia prostopadła na Słońcu dla ziemskiego obserwatora, właśnie z uwagi na tą bliskość,  jest wielokrotnie większa od średnicy naszej planety.

 

 

 

 

Czyli mówiąc lapidarnie razem z całą naszą planetą znajdujemy się w bardzo wielkim i bardzo szerokim strumieniu równoległego światła LASEROWEGO kierowanego w naszym kierunku przez Słońce.

 

Ponieważ zaś ten strumień światła tak laserowego jak i zresztą każdego innego światła jest tak przezroczysty jak szkło więc widzimy też to o wiele słabsze światło z obrzeża tarczy słonecznej nazywane pociemnieniem brzegowym, które to jednak światło nie ma już żadnego znaczenia w świetle kierowanym w kierunku naszej planety. Dlatego jest pomijane. Co i my tutaj z nim z nim uczynimy.

 

                            --------------------------------

 

Ci uczeni mężowie, którzy zaakceptowali zawleczenie przez inkwizycję Giordano Bruno na stos często używali argumentu: „Co ten heretyk wygaduje. Przecież każdy widzi, ze ziemia jest plaska”

Zaś współcześni Mikołaja Kopernika, którzy wypędzili go z jego odkryciem z kraju, też zwykle mówili: „Co też ten kanonik wygaduje, skoro każdy widzi, że to słońce lata wokół ziemi a nie odwrotnie”

A dzisiejsi władcy uniwersytetów spotykając się z moimi twierdzeniami mówią: „Co ten człowiek śmie głosić, że słońce świeci w naszą stronę jakąś powierzchnią prostopadłą, skoro ślepy by nawet zauważył, że słońce świeci całą tarczą. 

I oto nasuwa mi się prosty eksperyment z zastosowaniem dostępnego astronomom koronografu jakiego używają do obserwacji korony słonecznej by ten ich zapalczywy opór przełamać.

Należy otóż w maskownicy koronografu – tuż przy jej brzegu, wykonać mały otwór i sprawdzić w jaki sposób przebiegają przez niego promienie słoneczne.

Bo zgodnie z ich obowiązującą nauką promienie światła słonecznego emitowane przez brzeg tarczy słonecznej powinny być o jakiś kąt odchylone od prostopadłego... (?)

 

Ja jednak stawiam ciężko wypracowane złotówki przeciwko orzechom, że i przez ten otwór światło słoneczne będzie padało prostopadle – czyli równoległe z pozostałym. 

Bowiem strumień swiatła słonecznego emitowanego z powierzchni prostopadłej jaet tak silny, że to słabsze już świtło z jego obrzeży nie ma żadnego znaczenia.

Co już wcześniej zostało powiedizane.

                                         * * *