Bagno - 549

wiersze wybrane + HISTORIA  » ULUBIONE  » Bagno - 549

 

Bagno – 549

 

 Przykro

 Kiedy kamień wystający z bagna

 Zapada się pod stopą wędrowca ufnego

 Ujawniając zdradę tkwiącą wewnątrz niego

 Korzeniem sięgającym w bagnisko

 Głęboko dlatego

 Że nasiąknął tym bagnem

 Jego miazmatami

 Nasycając swoją twardość

 Co twardością mami

 A w rzeczywistości

 Nędzną jest pułapką

 Na tych co zaufają

 I nań się gdzieś natkną

 

 Patrzcie zatem po bagnie gdy przez nie przejść trzeba

 Czy czasem ostoje nie sięgają chlewa

 Mamiąc swoją pomocą

 Szumnie kierowaną

Do wędrowca głupiego

 Aby na nie stanął

 

 Czy nie lepiej wpław czasem bez żadnej pomocy

 Pokonywać mrok czarny

 Pośród czarnej nocy

 Oparcie mając tylko w własnym przekonaniu

 Że kierunek jest dobry

 A cel wciąż przed nami

 

 I aby po tym

 Kiedy już się stanie

 Na brzegu odległym z bagnem pokonanym

 Móc sobie powiedzieć

 Ale także Bogu

 Bez pomocy przeszedłem

 Bo ufałem Tobie

 

 I ja tak idę

 Po pas unurzany

 W błocie lepiącym się do każdej rany

 Ale wiem

 Że przejdę

 Że na brzegu stanę

 Aby móc powiedzieć:

 

 Bagno pokonane !

 

*