Bez tytułu II - 931

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA 2  » Bez tytułu II - 931

 

Bez tytułu II - 931

 

Niewielka

 Ale zawsze jest pociecha

 Że rękojeść miecza jaką w dłoni trzymam

 Polerowana była rękami olbrzyma

 Co w obronie prawdy dzieło gdyś zaczynał

 

 Czy mu dorównuję chociaż zamiarami

 Na udeptaną ziemię wzywając kłamanie

 Jakie się rozpanoszyło na tej naszej ziemi

 Hańbę jej tylko niosąc i zębów zgrzytanie

 

 W bezsilności

 

 Bo nie chcą stanąć do boju te hordy kłamliwe

 Co wolą swą ilością nie walką zwyciężać

 Korzystając z osłony pancernej przemocy

 Spychając to co jasne w mroki swojej nocy

 

Im danej we władanie

 

 Ale dzień nadejść musi

 Jasny i słoneczny

 Bo ludzie nie do mroku zostali stworzeni

 Ale by dumnie kroczyć w słonecznym promieniu

 Prawdę w sztandarach niosąc

 I w czystym sumieniu

 

 Wzywam was przeto wielcy

 Co w pamięci tkwicie

 Podnieście swojej nawy nadziei kotwice

 I wpłyńcie na te wody kłamstwem pohańbione

 By świat zaczął żeglować

 Wreszcie w prawdy stronę

 

 Nie da się bowiem dłużej żyć w tym zakłamaniu

 Co z jednej tuby głoszone na pohybel prawdzie

 W rafy świat woli kierować

 Aby spoczął na dnie

 Niżby miał w innych rękach

 Z ozdrowieńczym żaglem

 

Wypłynąć

 

 Choć przyznać tu muszę ze wstydem

 Prawdy drogą idąc

 Że tych rąk ozdrowieńczych

 Wierszem wybłaganych

 W najbliższej mi perspektywie

 Po prostu

 Nie widzę

 

*