Bez tytułu VI - 972

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE 2  » Bez tytułu VI - 972

 

Bez tytułu VI - 972

 

 A jednak jestem dumny ze swej prostoty słowiańskiej

 Jasno i serdecznie na wszystkich otwartej

 W dłoniach trzymając życzliwość jak serdeczną kartę

 Bez tych ukłonów

 Podrygów

 Co tyle są warte

 Co nic

 

 Nie będę innych nacji

 Poniżał

 Wywyższał

 Aby być za swojaka w tej klice uznany

 Co raczej nie ze słowiańskim celem jest związany

 Ale na służbę innym

 Z wszystkim zaprzedany

 

 Będę stał wyprostowany

 Szydząc z tych na klęczkach

 Co się mniemają być mi krajanami

 Ale godności nie wnoszą w domu cztery ściany

 Wlokąc za sobą ogon

 Lokajsko

 Zafajdany

 

 Wolę równym wśród równych

 Jeść posiłek skromny

 Niźli ochłapy sute gdzieś z bogaczy stołu

 Dostawane za zdradę słowiańskiego rodu

 I uległość posłuszną

 Na ramionach obu

 Znaczoną

 

 Nie wykreślę z pamięci na usługę chwili

 Tego co być powinno na wieki spisane

 I nawet nie po to

 By było mi dane

 Wypominać po latach ich dzisiejszą plamę

 

 Ale żeby przed Bogiem

 Kiedy już tam stanę

 Móc powiedzieć

 Że ręce moje nie zbrukane

 Klątwą ciągniętą z piekła

 W szatański testament

 Jako narodu własnego w niewolę sprzedanie

 

 Innym

 

 *