Wizyt:
Dzisiaj: 10Wszystkich: 34346

Bezdroże drogi - 620

 

Bezdroże drogi - 620

 

 

Pytała się droga znaku przydrożnego

 Gdzie winna się kierować

 By dotrzeć do celu

 Wróbel co przypadkiem przysiadł na ramieniu znaku

 Wielce się zaczął dziwować

 Z takiego przypadku

 

 Droga szeroka przecie

 Gładko wytyczona

 Na podkładzie solidnym w gruncie osadzona

 Poboczami objęta by nie mylić szlaku

 Aż tu nagle ten blamaż

 Kompromitujący

 Bezsens budowy drogi

 Wszem ogłaszający

 

 Zastanówcie się przeto dróg budowniczowie

 Czy cel jest wytyczony

 Meta określona

 Bo jeśli tylko budować dla samej budowy

 To nie warta zachodu jest taka budowa

 

 A naród jako ten wróbel

 Mocno zniesmaczony

 Wydziwiał nad drogą będzie

 Co nie zna swej strony

 I istnieje dla celu

 Co w dali zamglony

 Nie wiadomo w ogóle czy gdzieś osadzony

 

 Wysiłek poszedł na marne

 Ziemi dana rana

 Na której już nie urośnie

 Roślina posiana

 Wiatr suchy będzie hulał

 Jedynie wzdłuż drogi

 Budowanej bezmyślnie

 Przez bezmózgie choć ludzkie

 Prawie głowonogi

 

 Przyjdź książę z przepowiedni co pisana wróżbą

 Że kiedyś ktoś zapanuje nad masą bezmózgą

 I jako sternik przy sterach

 Potężnej maszyny

 Drogi będzie budował

 Dla ważnej przyczyny

 

 *