Bezmiar - 633

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE 2  » Bezmiar - 633

 

Bezmiar – 633

 

 Bez sensu jak wnętrze tornada

 Co pochłaniając wypluwa

 Sina chmura gradowa

 Co ciepło z kropel usuwa

 Czarna dziura w kosmosie

 Grozą pustą grożąca

 Mniej mnie odcinają od ciepła naszego słońca

 Niż decydenci u władzy

 Cenzorzy samorodni

 W miejscach kluczowych kultury

 Na stołkach zasiadający

 

 Gotowi raczej oślepnąc czerń wpychając do oczu

 Niż przyznać

 Lub zauważyć

 Że oto jakiś sokół

 Co tam sokół

 Sokolik

 Drobny, niewielki, mały

 Został hen wyniesiony na poetyckiej fali

 

 Że wyżej już poleciał niż orły ociężałe

 Obrosłe sadłem i tłuszczem

 Będące jak ten zakalec

 Co placek kultury szpeci

 Płaskim go czyniąc i ciężkim

 Niesmacznym

 Trudno strawnym

 Ale dla decydentów

 Przeogromnie bezpiecznym

 

 Nie muszą się przecież wysilać

 Myślą trudzić logiczną

 Skoro im zwykle wystarcza

 Z zachwytu w majtki siknąć

 I ogłosić wszem światu

 Że bełkot wszelki bez sensu

 Ważniejszy jest od mej walki

 O kulturę jaśniejszą

 

 Im wystarcza zamglenie

 Szary tuman jak woda

 Mętna niczym pomyje po umyciu nieroba

 Co ani talentu, ni pracy

 W swoje dzieło nie wkłada

 Bo mu wystarczą plecy jakie mu dała władza

 

 Namaszczając idolem co rzekomo steruje

 Na kierunek właściwy

 Chociaż wiem

 Że dryfuje

 Zakolem starorzecza bez lilii na powierzchni

 Za to bezmiarem cenzorów bardzo podobnym do pleśni

 

 *