Bochen - 631

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA 2  » Bochen - 631

 

Bochen - 631

 

 Rozwarstwił się nam ten polski bochen chleba

 Rozwarstwił okropnie

 Lepsi w pałacu pod dachem

 Większość w deszczu moknie

 

 Jedni o wojażach myślą

 Plaży pod palmami

 Inni

 Czy chleba wystarczy

 Do miesiąca granic

 

 Kilku kabzę w bród nabija

 Z państwem grając w kości

 Innym śmierć daje nadzieję

 Dla dzieci przyszłości

 

 Bo gdy ojciec bezrobotny chleba nie przyniesie

 To im w oczy zajrzy bieda

 Z wstydem i przykrością

 Z wasser zupką od Alberta co w gardle jest ością

 Łach w lumpeksie

 Stare trepy

 Jakie da parafia

 I szydercze miano takich

 Co kraść nie potrafią

 

 A gdy powróz sobie tato na szyi umości

 To ręcinę państwo da im

 Jakiejś wysokości

 Przeto z głodu już nie pomrą

 Najwyżej ze wstydu

 Że radzić nie potrafili

 W tej nowoczesności

 

 Co im każe walczyć o byt bez państwa opieki

 Za to o pełnej wolności

 Bez oka „bezpieki”

 

 Trata tata, trata tata

 Wiedza oklepana

 Można by tu parsknąć śmiechem

 Gdyby nie ta ściana

 Poza którą drogi nie ma i nadziei żadnej

 Dla głupiutkich co zdeptali

 Swoje państwo dawne

 

 *