Brunatna zaraza - 860

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Brunatna zaraza - 860

 

Brunatna zaraza – 860

 

 Co gorsze

 Ciemnota w jeden węzeł z niewiedzą splątana

 Wiodąca ślepca w bezdroża

 Gdzie jeno pustynia

 Czy cyniczna świadomość

 Tego co się czyni

 Byle bryi dolewać do koryta świni

 

 Karmiąc ją takim samym zatrutym widzeniem

 Świata

 Co się w tym małym móżdżku z pomroki objawił

 Dając żer szatanowi a kumplom karabin

 Aby wystrzelać mogli

 Wszystko co Bóg sprawił

 

 To dzieci nienawiści

 Nie żadne bękarty

 Z jej krwi tylko zrodzone

 Jadem wykarmione

 Jazgotem zagłuszając każdą kraju stronę

 Gdzie tylko coś dobrego dla innych zrobione

 Zostało

 

 Brukowiec, benzyna, pała

 To są ich relikwie

 W religii posianej przez bożków tak licznych

 Że ich się nie policzy

 I nie wskaże palcem

 Bo się gdzieś za plecami kryją jako te padalce

 

 Nie wolno o tym milczeć

 Bo zmilczyć się nie da

 Ta tłuszcza rozbestwiona łatwą bezkarnością

 Pchająca się w brudnych butach

 Na przedsionki władzy

 I grzbiet ryngrafem zdobiąc

 Brunatnej zarazy

 

 Czas najwyższy powiedzieć

 Jasno i wyraźnie

 Czy życie ma dryfować w kierunku zatraty

 Jaka zrodziła onegdaj

 Potwora dyktatu

 Nurzającego świat we krwi

 Milionów niewinnych

 Czy też stanie nam dzisiaj odwagi by stanąć

 Naprzeciw

 I nie dać się wznosić

 Fali

 Brunatnej zgnilizny

 

 *