Bylejakość - 461

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Bylejakość - 461

 

Bylejakość - 461

 

 

Był czas w historii Polski powszechnie znienawidzony

 Gdy wszystko wspólne było

 Wody, lasy i pola

 A także w większości domy

 

 Wszystko to solą w oku

 Ba

 Garścią szkła nawet było

 U tych co Polską dawną jak prywatną rządziło

 

 Czas ony wrócił ponownie

 Znów prywata na wierzchu

 I można by pomyśleć

 Że dbałość będzie powszechna

 

 O lasy, wody, pola

 Co już w prywatnym władaniu

 Być gospodarskim wolą

 Niż w bezpańskim mniemaniu

 

 Ale ja patrzę z rozpatrzą jak wszystko to niszczeje

 Bo jeden dziś drugiemu

 Nogę podkłada się śmiejąc

 Czerpiąc radość ze szkody innej firmie czynionej

 Myśląc tylko o zysku i szmalu zagarnionym

 

 Prace co w Polsce Ludowej

 Trwałość dawały na lata

 Teraz tak są liczone by szybko do nich wracać

 Jeśli nie przebudowy

 To chociaż remontu szybkiego

 Przeto nikt nie dogląda by robić coś solidnego

 

 Tandeta, bylejakość

 Króluje na frontach robót

 Nie z myślą o tworzeniu

 Ale by kiwać obu

 

 Naród – jako płatnika

 Przyszłość – jako nadzieję

 Mającą dawać potomnym

 Coś

 Co się nie zachwieję

 Co będzie trwało wiekami czyniąc ich byt łatwiejszym

 Dając możliwość tworzenia

 Trwałości jeszcze piękniejszej

 

 Jednak ta bylejakość jako kamień u nogi

 Chyba nam nie pozwoli wejść na Europy progi

 I pętać się będziemy w ogonie nacji świata

 Klepiąc

 Że jakoś to będzie

 Jak zawsze od czasów Piasta

 

 *