Cokół - 834

wiersze wybrane + HISTORIA  » ULUBIONE  » Cokół - 834

 

Cokół - 834

 

 Nie powiem kto

 Imienia nie wyjawię

 Bo świat chyba nie dorósł aby poznać prawdę

 

 Zakłamywaną

 Deptaną

 Nienawiścią laną

 Z kubełków stutysięcznych

 Ciemnoty czerpaną

 

 Nie zrozumie mrówka

 Dramatu tygrysa

 Co dźwigać ciężar słonia na barkach zmuszony

 Musiał czasem podeptać

 Mrowisk różnych schrony

 By las w swojej całości został ocalony

 

 I choć dzisiaj szlag trafił dzieło jego wielkie

 Bo las został spalony

 Płomieniem bengalskim

 Co to nawet i żaru nie miał

 Ale za to serce

 Idei przezeń szerzonej

 Pogruchotał ręce

 

 Pamięć jednak została u wielu głęboka

 Że nie da się inaczej

 Wzbijać nad obłoki

 I iść drogą ku niebu co wszystkim znaczona

 Jeśli na barkach czyichś

 Hiena wypasiona

 

 Próbował je strącać na odlew waleniem

 Za to go znienawidziły

 Pasożytów stada

 Przez to zmowa ich nędzna

 Co po dziś dzień włada

 I monopolu gębą wszechobecną gada

 

 Lecz chociaż wszędzie kraty

 Prawie niewidoczne

 Dostępu mi bronią

 Bom jest solą w oku

 To tym wierszem mu tutaj

 Na przekór wszystkiemu

 Przygotuję należny mu w historii cokół

 

 Na którym kiedyś stanie

 

 *