Czarny śnieg - 14

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Czarny śnieg - 14

 

Czarny śnieg - 14

 

 

 

 Dawniej jasna i prosta jak ostry błysk stali

 Granice tyczyła niczym drut kolczasty

 Dzisiaj

 Na mrocznych odmętów

 Unoszona fali

 Otacza nas zewsząd

 Jak pleśni cuchnącej

 Nalot kędzierzasty

 

 Kiedyś jeden urzędas gdzieś tam mianowany

 Drogę nam zagradzał do wolności słowa

 Teraz wolontariuszy

 Stada nieprzebrane

 Niczym armada knechtów

 Dobrze opłacanych

 Brudnymi łapami klecony kaganiec

 Stara się nam nałożyć

 Na krwawiące rany

 

 W ciemnych zakamarkach

 Życia publicznego

 Legowiska grzejąc

 Na wszelki wypadek

 Gotowi są podjąć

 Najgorsze działanie

 By z władzą zatańczyć

 Jej ponury taniec

 I znowu jak dawniej

 Choć z innych pozycji

 Siłą się upajać

 Nowej inkwizycji

 

 Czy zatem jest dla nas jakiś cień nadziei

 Że potwór stugłowy

 Jest do pokonania

 Jeśli nawet nie ma

 Pola nie oddawać

 Bo przecież śnieg czarny

 Nie może wciąż padać

 

 Przyjdą dni jaśniejsze

 Światlejsze umysły

 Do nich będzie należeć

 Z pewnością świat przyszły

 

 *