Dewot - 139

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Dewot - 139

 

Dewot - 139

 

 Wypędzili Bogowie dewocję od siebie

 Nie widząc dla niej miejsca w przenajświętszym Niebie

 Potem dokładnie Niebo

 Wszędzie posprzątali

 By śladu najmniejszego po niej nie zostawić

 

 Jednako zapomnieli miotły i szufelki

 Po niej zdezynfekować

 Niszcząc ślad jej wszelki

 

 No i się odrodziła z brudu przylgniętego

 Płodząc na naszą zgubę

 Dewota ciemnego

 

 Co znowu tu i ówdzie jako trąd się pęta

 I zarazę głosi

 Rżnąc inteligenta

 

 Nie dajmy się jednak zwodzić pozoru widoków

 Czujności nieustannej

 Dając czasem spokój

 

 Musimy tę zarazę tępić w każdym względzie

 Zwłaszcza kiedy siekierę

 Z Boga robić będzie

 

 I kiedy tą siekierą największe wartości

 Na tkance społeczeństwa

 Rąbie wprost do kości

 

 By się potem swym łupem z szatanem podzielić

 Pilnie bacząc czy czasem

 Nie gonią anieli

 

 Które z Nieba Bogowie za nimi wysłali

 By świata nie pozwolić

 Dewotom rozwalić

 

 Nie patrzmy jednak tylko na anioły święte

 By nas zastępowały

 W robocie przeklętej

 Jaka przez zapomnienie do nas tu trafiła

 Bo przecież i aniołom jest ona niemiła

 

 Weźmy

 Szufle szufelki

 I miotły żelazne

 Zgarniając to plugastwo

 I topiąc je w bagnie

 Wszelakich nieprawości co na skraju świata

 Za wysypisko śmieci

 Służy nam przez lata

 

 *