Dredy - 177

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Dredy - 177

 

Dredy - 177

 

 Kwintesencja czego

 Oto jest pytanie

 Śladów dawnego obiadu czy resztek po śniadaniu

 Epatowanie brudem czy jego imitacją

 Albo wysiłkiem wielkim

 Robioną ondulacją

 

 Czy też krzykiem rozpatrzy

 Zauważcie mnie wreszcie

 W tym świecie ignorancji ślepym na nieszczęście

 Gdzie jako żeglarz samotny

 Wśród też samotnych fali

 Płynę z rozpaczą w sercu byście mnie pokochali

 

 Dlatego wciąż na masztach te żagle okropne

 By nie skończyć żywota starej panny w oknie

 Co zgodnie z konwenansami wygląda kawalera

 Marząc sobie o księciu

 Co w życie zabiera

 

 Jednak życie nie bajką jest z kartek romansu

 Nie toleruje ataku

 W armię konwenansu

 Która swoje okopy

 Transzeje

 Umocnienia

 Budowała z zaparciem poprzez pokolenia

 

 Zatem żeglarze samotni musicie to zważyć

 Co się bardziej opłaca

 Żeglować i marzyć

 Czy zawinąć do portu banał-konwenansu

 Wstępując w pospolitości

 Świat wszelakich aliansów

 

 Bo tak jak do swojej inności chcecie wszem przekonać

 Zrozumcie tych co samotnie nie lubią żeglować

 I wolą w ławicy wielkiej ciasnawej i gęstej

 Jednak dającej gwarancję

 Że jest tam bezpieczniej

 

 Bądźmy więc jako te ryby

 W akwenach pływające

 Różny żywot wiodące

 I obok będące

 

 Tolerując inności

 Samotnie czy w stadzie

 Nikomu przede wszystkim nie stojąc w zawadzie

 

 A ponieważ w dodatku jesteśmy też Homo...

 Zapraszajmy więc wszystkich

 Do człowieczych domów

 Gdzie miejsce się zawsze znajdzie dla dziwacznych

 Co wyglądem nie krzywdzą

 Czyniąc świat bogatszym

 

 *