Duszność - 113

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Duszność - 113

 

Duszność - 113

 

 Dlaczego tak duszno w mym rodzinnym kraju

 Że płuca ochoty oddychać nie mają

 I oczy też chyba powiekami przyjdzie

 Zasłonić by nie przyglądać się pleniącej krzywdzie

 

 Czemu to już jak dawniej dreszczu się nie czuje

 Kiedy orkiestra dęta hymn nasz intonuje

 Czemu to nad głowami zamiast barw szlachetnych

 Marynarki Handlowej wiewa barwny ręcznik

 

 Ja przeciw Marynarce w zasadzie nic nie mam

 Jednak czy to oznacza, że wszystko na sprzedaż

 Że kraj nasz już do imentu na targ wystawiony

 A ten symbol handlowy właśnie świadczy o tym

 

 Butnie kiedyś mówili handlowi pośrednicy:

 „Nasze domy, fabryki, a wasze ulice”

 I jeśli nawet wtedy tej racji nie mieli

 To się jej przecież w tym kraju wreszcie doczekali

 

 Śpiewał w czasach ponurych tak wędrowny grajek

 Że miasta i domy są zbombardowane

 Dziś sparafrazować chyba nam zostanie

Zmieniając tylko słowo na: – posprzedawane

 

 Jakże więc nam oddychać dumnie i swobodnie

 Kiedy najbliższa przyszłość wygląda żałobnie

 A strach o los dzieci piersi nam przygniata

 Bo kraj całkiem należy do spasłego kata

 Opasłego burżujskim kałdunem napchanym

 Krzywdą ludzka wszelaką co z narodu rany

 Jako krew daninowa

 Ciągle wyciągany

 Jest

 I chyba już będzie

 Bo kraj zaprzedany

 

 Szubrawcom co na Bahamach

 W willach rezydują

 Kaprawym tylko okiem na konta zezując

 

 I śmiejąc się do rozpuku z rolniczych idiotów

 Że ich zyski już nie zależą od przyrody plonów

 Ale od spekulantów i giełdowych graczy

 Czyli właśnie od takich

 Finansów siepaczy

 Co i nawet nie nożem

 Czy bandycką spluwą

 Ale plikiem papierów

 Kogo chcą to zgubią

 

 Jakże więc kraju drogi mam teraz oddychać

 Kiedy przyszłość najbliższa nakaże nam ...

 

 *