Dziad - 795

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Dziad - 795

 

Dziad – 795

 

 Odszedł kiedyś znienacka

 Nie z ważnego powodu

 Ale banalnej przyczyny

 Pragnienia swojej wygody

 

 Bo to i zapach pieluch

 I płacz dziecka po nocy

 Nie dawało mu tego czego szukał w tym stadle

 Przeto zgarnął manatki

 To co tam miał najlepszego

 Portki podciągnął na szelkach

 I adieu - bywajcie  

 

 Nie było go lat dziesiąt nawet z dużym okładem

 Gdy życie go przegnało przez drogi i bezdroża

 A w gębę zaglądnęła

 Stania się dziadem groza

 

 Bez miejsca

 Bez rodziny

 Bez tego zapachu domu

 Co go tak denerwował pędząc na inne strony

 

 Przyjdzie zatem

 Zapuka

 Prosił i będzie się korzył

 Chwaląc ich wielką dobroć

 Patrzcie go jaki dobrodziej

 

 Przyniesie nawet dzieciom

 Prezent w kiosku kupiony za to maleńkie prawo

 Prawo wejścia do domu

 

 Musicie wtedy uważać

 Kobiety gdyś porzucone

 Nie na łajzę nędznego stojącego pod domem

 Ale na te z opieki

 Co z cudzej niedoli żyją

 A teraz będą wam wpychać

 Humanitarną żmiją

 Zakłamaniem bez granic

 Dobrocią i przebaczeniem będą wam mydlić oczy

 Własnym brudnym sumieniem

 

 Weźcie się na odwagę

 Stańcie mocno na progu

 I dajcie im kopa gdzie trzeba

 Obum

 Koniecznie obum

 Niech zgnilizny nie sieją w opakowaniu z litości

 Bo z tego tylko skiełkują

 Kolejne chwasty podłości

 

 *