Dżinek - 608

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE 2  » Dżinek - 608

 

Dżinek – 608

 

 Wyciągali korek

 Stukali w dno butelki

 Zaglądali przez szyjkę

 W ciekawości wielkiej

 

 Co też tam będzie

 Do diabła

 Co też tam będzie

 Myśleli

 Niechże się się w końcu z tej butli niespodzianka wychyli

 

 Niech zaspokoi ciekawość

 Dorosłych w swej ciekawości

 Mających ochotę dociekać

 Siły najmłodszej młodości

 

 I wypadł Dżinek z butelki

 W postaci gadżeciku

 Z ekranem w górze maleńkim

 No i z mnóstwem guzików

 

 Cyferek także bezlikiem zdolnym wybrać numerek

 Co radiowozy wysyła

 Na rodzinną kwaterę

 Gdzie kapitan tak srogi

 Że dał klapsa niecnocie co nie chce sprzątać pokoju

 Woląc przebywać w błocie

 

 A władza jak to władza zgodnie z literą prawa

 Natychmiast kapitana do samotni osadza

 

 Płacze synek niecnota

 Rodzina zrujnowana

 Bo kilku niedoświadczonych w ojcostwie sprawowania

 Bezdzietnych i bezżennych

 Chciało się wypowiadać

 I władzę odpowiedzialną

 W maleńkie rączki osadzać

 

 Dając Dżina do ręki i instrukcję głupawą

 Co każe dzieciom kablować

 Z byle głupiutką sprawą

 Która jak potwór z butelki

 Rozrasta się ogromnie

 Rujnując życie rodziny kodeksem nieprzytomnym

 Gdzie klaps prawie rubaszny urasta do problemu

 Być

 Czy nie być rodzinie

 Oddanej w pacht głupiemu

 I nie dziecku – wyjaśniam

 Ono tu najmniej winne

 Ale kretyńskiej modzie

 Przejętej z krainy innej

 

 *