Elegia - 694

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA 2  » Elegia - 694

 

Elegia - 694

 Na śmierć zmuszonych do samobójstwa

 

 Nie postawią wam pomników z marmuru

 Nawet z betonu szarego podobnego do muru

 Pod jakim wielu innych było rozstrzelanych

 Hordami przemocy przypartych do ściany

 

 Wam

 W wierszu przypomnę waszego poprzednika

 Który się po wsze czasy w historii zapisał

 Kiedy cykuty kielich wypić był zmuszony

 Terrorem zbrojnej ręki

 Dosięgnięty w domu

 

 Was też dopadła w domowych pieleszach

 Każąc wybierać nagle

 Z dwojga złego jedno

 Albo śmierć wasza

 Albo dzieci legną

 Jako ofiary stad całych co władzę zdobędą

 

 A że ją zdobyły na wasze nieszczęście

 Pracy pozbawiając i środków do życia

 Ojca co z łzami w oczach

 Nie był zdolny bycia

 Uczestnikiem tej nędzy co wyszła z ukrycia

 

 Ofiarował swe ciało zachowując duszę

 Myślą jakże szlachetną

 Chociaż w kir ubraną

 Aby dzieci uchronić od chleba żebrania

 Jakie z tytułu jego uprzednio działania

 Władza w moc uzbrojona

 

 Jednak uznać musi

 

 Nie zawahał się przeto

 Skoczył bez obawy

 Świadomy swej ofiary jako człowiek prawy

 I Bóg co wszystko widzi

 Docenił czyn jego

 Mówiąc do Archanioła

 „Otwórz mu tam Niebo”

 

 Niech z nami zasiądzie

 Mając widok na tych

 Co go w śmierć zapędzili

 Zabierając przyszłość

 Niech na pociechę zobaczy jak im w końcu przyjdzie

 Zapłacić za swą podłość

 Władzy zdobytej na powszechnej krzywdzie

 

 Od Nieba odpędzonej...

 

 *