Giełda - 188

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Giełda - 188

 

Giełda - 188

 

Rozsiadły się przy zielonych stołach giełdowe rekiny

 W białych kołnierzykach

 Krawatach

 Mankietach w cekiny

 

 Ale gdy zajrzeć w ich duszę

 Człowiek by się zdziwił

 Jak każdy zaskakująco

 Podobny jest do świni

 

 Nazwę inwestujących nadali sami sobie

 Chociaż znaczone karty

 Dzierżąc w łapy obie

 

 Jeden drugiemu łypie w zdradliwe spojrzenie

 W myślach czerpiąc rozkosze

 O wdeptywaniu w ziemię

 

 Każdego kto się na drodze do tej łajdackiej kasy

 Stanąć waży beztrosko

 To tego pod obcasy

 

 I niechby się to stado sytością zapasionych

 Taplało w swoim błocie

 Pieniędzy zagrabionych

 

 Gdyby nie drugie stado baranów przygłupich

 Co tyłki nadstawiają

 Dając się im obłupić

 

 Gdzie nędzne ochłapy spadłe ze stołu rekinów tłustych

 Ucztę stanowią wielką

 Dla ich czerepów pustych

 

 Skąd myśl haniebna wypełza dla Ziemi ludu całego

 Jakoby świat już się nie mógł obyć bez tworu tego

 Co jako ruleta złodziejska

 Też w złodziejskim kasynie

 Napędza gospodarkę

 W tym obłąkańczym młynie

 Gdzie tylko wzrost się liczy

 I nowe zdobywanie

 Bez troski o przyszłości narodów bytowanie

 

 Bo jeśli ta piramida

 Argentyńską też zwana

 Zawali się z łoskotem to padną na kolana

 Ale nie stada rekinów

 Ci dają sobie radę

 Ale rzesza milionów ogłupionych przez zdradę

 Co dzwonkiem iście diabelskim

 Przez lata mamiona była

 Jakoby na emeryturze czekała spoczynku chwila

 Bo ten spoczynek wygodny

 Cedzony przez łapy giełdowe

 Najbardziej im się przyda gdy leżeć będą w grobie

 

 *