Wizyt:
Dzisiaj: 10Wszystkich: 34346

Giordano Bruno - 109

 

Giordano Bruno - 109

 

 W wielce parszywych czasach żyłeś mój wielki poprzedniku

 Kiedy ochłapy ciemnoty wisiały na wiedzy świeczniku

 A po uniwersytetach profesura prostacka

 Porównywała naszą planetę do płaskiego placka

 

 Nie mogłeś się na to zgodzić widząc o wiele dalej

 Niż ich ślepawe oczka zalane dewocji szałem

 Niosłeś więc ten swój kaganek w celu ich oświecenia

 Nie wiedząc jeszcze wtedy do czego służą płomienie

 

 Przez tłuszczę rozpalone aby ogniem wypalać

 Co sprzeczne jest z ich rozumem i myśleć im nie pozwala

 A to że rozumek ułomny tak powszechny w te czasy

 Wymagał wypalenia nie miało bytu szansy

 

 Dlatego z ciebie ofiarę dla swego bożka ciemnoty

 Zrobiła ta mroczna banda w nieuctwie swym znajdując motyw

 

 Zdziwiłbyś się jednak bardzo żyjąc w czasach dzisiejszych

 Widząc jak wiedza współczesna jest w rękach jeszcze ciemniejszych

 A one jak kiedyś Ziemię gwiazdy jak placki traktują

 I tym, że to przeczy logice zupełnie się nie przejmują

 

 Bo i ja udowadniam kulistość gwiazd doskonałą

 Skąd laserami kierują świetlistość swoją wspaniałą

 Która jednako do wszystkich dalekich obserwatorów

 Dociera właśnie dlatego z małego powierzchni obszaru

 

 I to jest solą w oku tej ślepej ciemnoty

 Mieniącej się strażnikami astronomicznej cnoty

 Którą jak stara panna kryją przed całym światem

 Wszystkim zaś niepokornym grożąc ciemnoty batem

 

 Bo spalić już nie potrafią mając za krótkie ręce

 Zdolne jednak nagarniać nieuctwa więcej i więcej

 

 Ale wiatr już się zrywa

 Powieje jeszcze silniej

 I skorupę nieuctwa

 Zerwie z Ziemi niechybnie

 

 Bo ciemnota jak zawsze bardzo krótkie ma nogi

 Daleko nie zachodząc

 Bo nie dla niej te drogi

 Po jakich ty chodziłeś

 Wielki mój poprzedniku

 Niosąc kaganek światła

 By świat w mroku nie zniknął

 

 *