Głód - 183

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Głód - 183

 

Głód - 183

 

 Mówią

 Że ponadczasowy jest i jedno ma imię

 Ja powiem inaczej

 Choć zabrzmi to dziwnie

 Że tysiąc twarzy posiada ten twór skądś tam rodem

 Co czasem dopada ludzi ogarniając chłodem

 Co jak piece bez drewna

 Węgla

 Czy też torfu

 Popadają w ruinę człowieczą najgorszą

 

 Jeśli jednak ruina ta przypada w tłumie

 To choć także doskwiera można ją zrozumieć

 Lecz jeśli w samotności

 To boli najbardziej

 Czyniąc człowieka wrakiem

 Bez wartości żadnej

 

 Dlatego wam powiadam głód ten w Oświęcimiu

 Choć szybciej śmierć przyciągał

 Nie sięgał zenitu

 W swojej nędznej udręce bywał do zniesienia

 Bo towarzysza swego

 Nie miał

 Upodlenia

 

 Lecz gdy dzisiaj dopada jednostkę nieszczęsną

 W ulicach metropolii

 Żebrzącą swą męką

 To mimo iż tej śmierci groza tuż nie stoi

 Jednak ten rodzaj cierpienia

 Ponad wszystko boli

 

 Czy jest gdzieś rozwiązanie tego problematu

 Który dałby receptę

 Jak pomóc w tym

 Światu

 

 To chociaż już się boję tych hord jazgotliwych

 Co zaraz mnie opadną jak rój os straszliwych

 By zabić mnie

 Zażądlić

 Na śmierć taką samą

 Ja jeszcze zdążę powiedzieć co mówię już dawno

 

 Chuć wasza was niszczy z dogmatem rozrodu

 Który to nieuchronnie

 Zrobi glob – globem głodu

 A świat wraz z cywilizacją

 Pogrąży w nicości

 Za karę waszej idei

 Bez żadnej przyszłości

 

 *