Gościna - 934

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE 2  » Gościna - 934

 

Gościna - 934

 

 Dobrze że jesteś

 Powiedziała nieboga do Boga

 Usiądź sobie przy piecu

 Ziemniaki pomożesz strugać

 

 Potem zaczęła wylewać

 Przed nim swe gorzkie żale

 Traktując go jako kolegę

 Albo troszeczkę dalej

 

 Jakaś się nawet przy tym

 Wymsknęła jej

 Cholera

 Że niby o wiele za grubo

 Te ziemniaki obiera

 

 Popatrzył Bóg ze smutkiem na te jej cztery ściany

 I o worku pomyślał na przyzbie zapomnianym

 Co go przytaskał ze sobą

 Udając się w gościnę

 Nadzieję cichą mając

 Że się go lepiej przyjmie

 

 Lecz po takim przyjęciu ochotę wszelka stracił

 Na wyjmowanie prezentów

 Myśląc

 Że się zmarnują w takim domu ze szczętem

 

 Pożegnał się trochę smutno

 Nawet za szybko być może

 Mówiąc

 Że zmierzać znów musi w dalszą daleką drogę

 

 A ona sama została

 Plując zawzięcie w swą brodę

 Że Boga nie potraktowała

 Z najmniejszym bodaj honorem

 

 Baczmy więc bardzo uważnie

 Kto w gościnę zawitał

 Byśmy się tak nie ostali

 Jak ta głupiutka kobita

 

 *