Grzebyk - 997

wiersze wybrane + HISTORIA  » ULUBIONE  » Grzebyk - 997

 

Grzebyk - 997

 

 Grzebyk, grzebień, grzebielec

 Wielu imion przyjaciel

 Mieszkaniec prawej kieszeni

 Od dziecka niemalże znaczył

 Wiele dla mojej czupryny

 

 Walczył z nią i ją burzył

 Nigdy jednakże nie gładził

 Nie chcąc obalać czegoś czego sam nie posadził

 

 Za to był stróżem pilnym tego miliona na głowie

 By się rozwijał swobodnie

 Dumnie wiewając na wietrze jak blond szalona pochodnia

 Nie dając powstać pustyni

 Co wrogów grzebienia dopada

 Czyniąc ich samopoczucie

 Bliskim starego dziada

 

 Korzystajcie więc z tego

 Wierszyka radosnego

 Co czuprynę mą doniósł do wieku szacownego

 Z jakiej mogę być dumny

 Dzisiaj wśród mrowia ludzkiego

 

 Przeto będę go chwalił

 Mojego przyjaciela

 Co drapaniem po głowie myśl moją rozwesela

 

 Jedni niuchają tabaki

 Inni wąchają amoniak

 By umysł dostał ostrogę do skoku następnego

 A ja sięgam po grzebyk

 I mówię mu

 

 Kolego

 

 Trąć moją łepetynę pobudź zwoje mózgowe

 By impuls nowy przeszedł przez wszystkie tkanki moje

 Od głowy aż po stopy

 Niech to hasło rozbrzmiewa

 

 Grzebyk, grzebień, grzebielec

 Bujnym włosem powiewa

 I pretekst da do myślenia gdzieś pod lasu czupryną

 Że warto mieć go w kieszeni

 

 I oby nigdy nie zginął

 

 *