Hodowcy - 223

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Hodowcy - 223

 

Hodowcy - 223

 

 Było dwóch sąsiadów co tuż obok siebie

 Stawy rybne trzymali w dzierżawie od drzewiej

 Takoż jeden i drugi karpie hodowali

 By je na świąteczne stoły

 O czasie dostawić

 

 Jednak gdy przyszła poru odłowu i plonu

 Jeden z dorodnym koszem zachodzi do domu

 A drugi pomstowaniem strasznym ponad wodą

 Z drobiazgiem lichym został

 Racząc się oskomą

 

 Kiedy zaś już po sprawie hodowcy z przypadku

 Udali się po poradę do rybaków faktu

 To tam od razu jeden zauważył

 Że chytry miast zarobić przez głupotę stracił

 

 Bo zamiast do swej hodowli powpuszczać szczupaki

 Zazdrościł im swojej ryby co by do nich stracił

 Przeto w jego hodowli niczym nie straszonej

 Zgnuśniały drobiazg wszelki mnożył się ogromnie

 Co wyjadając karmę do wody wrzucaną

 Wyrosnąć rybie nie dawał

 Karlejąc z nią samą

 

 Przeto i wy to wiedzcie hodowcy z przypadku

 Że szczupaki w stawie nie zmniejszą dostatku

 Ale tępiąc wszelaką miernotę i lichość

 Stawiają ponad wszystko

 Jakość

 A nie ilość

 

 I jeśli ktoś w tej bajce morału nie widzi

 Powinien odrobinę chociaż się zawstydzić

 Gdyż tego samego prawa w działaniu człowieka

 Nie dostrzeże zaiste ostatni lebiega

 

 Bo jeśli się krytykę

 Ostrą

 Agresywną

 Dążącą do jakości w poziomie najwyższą

 Eliminuje ze stawu hodowli kultury

 Tam wkrótce w konsekwencji

 Królować będą lury

 Które ani do kosza ani też na stoły

 Nadawać się nie będą

 Jako krzak jemioły

 Co to i stół ozdobić może choć na krótką chwilę

 Ale

 Że bez wartości

 Więc w śmietniku zgnije

 

 *