Jedwabne - 74

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Jedwabne - 74

 

Jedwabne - 74

 

 Jedni być może żałują inni na pewno udają

 Że łzy naprawdę szczere nad nimi wylewają

 Ja mam ten komfort – wygodę

 I udawać nie muszę

 Jakoby zbrodnia ta straszna

 Kaleczyła mi duszę

 

 Żydzi jak każda nacja ręce krwią umazane mają

 Nic zatem też dziwnego, że nieszczęść doświadczają

 Dlatego nie nad zbrodnią mam zamiar się pochylić

 Ale nad jej rodzajem

 Aleją

 Wśród zbrodni ulic

 

 Bo nawet Torquemada ze swymi siepaczami

 Nie palił dzieci żywcem

 Choć zasłynął stosami

 

 Dlatego zbrodnia tamta ze wszystkich się wyróżnia

 Tym właśnie zezwierzęceniem

 Któremu nie dorówna

 

 Nawet piec w Oświęcimiu

 Treblince

 Czy w Dachau

 Gdzie w końcu zwłoki palono

 Też bez dla palących chwały

 

 Jednak w Jedwabnym zbrodnia

 Wykwitła jako kwiat potępieńczy

 Wieniec z ohydy spleciony

 Co skronie zbrodniarzy wieńczy

 

 Nie róbmy więc z grobu teatrum

 Dla politycznych aktorzyn

 Co pieczeń swoją chcą upiec

 Nad dawno wygasłym ogniem

 

 Zachowajmy już tylko w pamięci

 Ku przestrodze wszystkiego

 By się powtórzyć

 Nie mogło

 Równie coś potwornego

 

 Bo to przecież ważniejsze

 Dla następnych pokoleń

 By z pośród nich nie wyrośli

 Zdolni do takich

 Zbrodzieństw

 

 *