Kara śmierci - 239

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Kara śmierci - 239

 

Kara śmierci - 239

 

 Pytała się pewnego ministra leżąca w grobie ofiara

 Dlaczego tak bardzo zbrodniarza wybronić się stara

 By nie zapłacił rachunku za swój czyn zbrodniczy

 I Temidę oślepłą pozostawił z niczym

 

 Dlaczego tak bardzo i niemal zajadle

 Mordercy ohydnemu chce drugą dać szansę

 W tej walce

 Jaką od zawsze

 Dobro z złem prowadzi

 Aby sprawiedliwość na Ziemi na trwałe osadzić

 

 Dlaczego nie wyklucza mordu drugiej zbrodni

 Jaką zbrodniarz popełni kiedy będzie wolny

 Bo po odsiedzeniu całego wyroku

 Znów weźmie nóż do ręki

 Odbierając spokój

 

 Wszystkim co w zbrodni pierwszej ciężko doświadczeni

 Będą pod grozą strachu

 Że pójdą do ziemi

 Bo zbrodniarz za kratami czasu miał dość wiele

 By nowe zaplanować swe zbrodnicze cele

 

 Dlaczego więc rąk nie uciąć razem z zbrodni głową

 Gwarantując tym życie następnym ofiarom

 Jakie z pewnością będziemy oglądać

 Bośmy w swojej głupocie

 Nie śmieli zażądać

 

 Bośmy się ulitowali nad panem ministrem

 Co w poprzednim wcieleniu

 Zawisnął na stryczku

 I od tamtego czasu tak się tego boi

 Że każdego zbrodniarza

 Chce od sznura zwolnić

 

 Przerwijmy więc ten spisek seryjnych zbrodniarzy

 Co w każdym wcieleniu

 Na zbrodnię są chorzy

 Idąc ręka w rękę do następnej zbrodni

 Świat wokół zohydzają

 Szykując się do niej

 

 Bo przecież wypuszczenie na wolność zbrodniarza

 To jak zaraza czarna co w okrąg zaraża

 Mnożąc się zbrodnią nową

 Na zgubę ludzkości

 Którą zbrodnia zaleje z racji swej ilości

 

 Machnijmy więc ręką na blichtr konwenansu

 I ogłośmy tu światu humanizmu absurd

 Jaki tylko do zbrodni następnej prowadzi

 By „obrońcy życia”

 Mogli ludzi zabić

 

*

Andrzej Baryka w swojej książce "ROZMOWY Z..." twierdzi, że największymi przeciwnikami kary śmierci są ci, którzy w poprzednim wcieleniu albo zawiśli na stryczku, albo się o stryczek otarli.