Kartagina - 263

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Kartagina - 263

 

Kartagina – 263

 

Była wrzodem na ciele świata antycznego

 Niczego nie tworząc

 Ale żyjąc z niego

 Oszustwem handlując bogactwa gromadząc

 Coraz potężniejsza

 I na innych dybiąc

 

 Prawie się jej udało cel władzy osiągnąć

 Nad ludami co pracą tworzyły swe dobra

 I ich niewolnikami uczynić ciemnymi

 By móc żyć kosztem innych

 I żywić się nimi

 

 Ale się potknęła na jednym człowieku

 Co cele jej przejrzał

 I ujawnił światu

 Wzywając wszystkich co tamtymi czasy

 Bali się takiej władzy

 Co zbrojna w obcasy

 Gotowa zdeptać wszystko bankiem machinacji

 Ogołacając z dobra

 Wszystkie inne nacje

 

 Przeto się zgromadzili w zagrożenia chwili

 I tę jedną decyzję

 Razem uchwalili

 Że musi być zburzona i z powierzchni starta

 By się nie odrodziło

 To pomiotło czarta

 Co nie własnymi ręki dobrobyt buduje

 Ale krętactwem wielkim innych wyzyskuje

 

 I tyle by to było gdy o antyk chodzi

 Bo dzisiaj się znowu pasożyt odrodził

 I świat wziął w posiadanie krętactwa naturą

 Grabiąc z niego co dobre

 Resztę robiąc sługą

 Co za przywilej wielki resztki zjada z stołu

 Dając mu swoje nacje

 W pacht wielkiego dołu

 Z którego się nie może w żaden sposób wyrwać

 Bo agentów tysiące kark trzymają w ryzach

 

 Może by więc jak Katon

 Powiedzieć publicznie

 Że świat ocalon będzie

 Kiedy ona zniknie

 

 I gdy za lat tysiące historię ktoś pozna

 Powie z westchnieniem ulgi:

 

 Jednak było można !

 

 *