Knecht - 525

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Knecht - 525

 

Knecht – 525

 

 Pojechał knecht na wojenkę

 Utoczyć krwi wroga nie swego

 Za pieniądz żałośnie niewielki

 I łzami splamiony do tego

 

 Łzami co bodaj najdroższe były w szacunku człowieka

 Dzieci osieroconych

 Co ojców im zabił siepacz

 

 Nie skamlaj więc knechcie żałosny

 Na brak szacunku i chwały

 Bo ja ci szacunku nie oddam

 A ze mną uczciwy świat cały

 

 Nie wyjmę ci też z oczu

 Spojrzenia twego dzikiego

 Byś musiał na nie spoglądać

 W lustrze do końca nędznego

 

 W nim znajdziesz swoją pokutę i zapłatę chciwości

 Co cię zawlekła do kraju gdzie już bieleją kości

 Może nawet nie z twojej

 Ręki ofiar zabitych

 Ale za twoją też sprawą

 Jak i podobnie dzikich

 

 I nie do ciebie to mówię knechcie żałośnie stracony

 Ale do innych chciwych

 Tej brudno krwawej mamony

 Jeśli tam pojedziecie ze zbójeckim żelastwem

 Nie oczekujcie szacunku

 Od ludzi mojego pokroju

 Co zawsze potępią agresję

 Kłamliwą

 Pod hasłem pokoju

 

 *