Kołki - 685

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Kołki - 685

 

Kołki - 685

 

 Czy jest nadzieja na wyrwanie młodzieży

 Ze szponów kołków w płocie

 Tępych i wulgarnych

 Co władzę zdobywają jazgotem bezczelnym

 Nie mającym w istocie

 Sensu w swej głupocie

Ale poparcie tłumów bez rozumem biernych

 

 Kołysaniem morza

 Chociaż to kałuża

 Nazywają stadiony

 Sale

 Dyskoteki

 Przekrzykiwaniem chamskim jakie tu przywlekli

 Z najgorszych dzielnic

 Slamsów na obrzeżach

 Wybudowanych ze śmieci i tworzących śmieci

 

 Taka to zaraza wpuszczana w ekrany

 Kina przymusowego

 Pcha się do domostwa

 Gdzie dzieci na kontakt nieprzygotowane

 Nasączają się zwyczajem bliskim narkomanom

 

 Nie dziwmy się potem

 Że nie ma talentów

 Na miarę wielkich znanych poprzedników

 Skoro gust dobry zostaje w zaniku

 Albo rozdeptany

 Przez hordy cwaniaków

 Co jak kołki w płocie dobrze prosperują

 Udając filary

 Tej nowoczesności

 Przed jaką podobno ucieczki już nie ma

 Skoro ich trendy wzięły prawie wszystko

 Przenikając zarazą aż do szpiku kości

 

 Czy warto apelować

 Jak nie ma do kogo

 Bo tłumy ogłuszone słowa nie chcą słuchać

 Im jeno decybele bez ładu i składu

 Służą do istnienia jak brudna pielucha

 

 Obudźcie się duchy tych co już odeszli

 Przybądźcie zza światów

 Na ten nowy ugór

 Zaorujcie wszystko

 A te kołki w płocie przeznaczcie na opał

 Niechaj znów zapłonie szlachetne ognisko

 Gdzie wyłącznie talent będzie doceniany

 Precz pędząc jazgotliwe bez sensu tumany

 Niech gdzieś tam na obrzeżach

 Skąd tu się przywlokły

 Zginą jako śmiecie śmiećmi przysypane

 

*