Kraj pomroczności jasnej - 181

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Kraj pomroczności jasnej - 181

 

Kraj pomroczności jasnej - 181

 

 Znasz li kraj inny i bardziej dziwaczny

 Gdzie autorzy książek własnych nie czytali

 Mimo to tantiemy odsetek dość znaczny

 Bez mrugnięcia okiem

 W kieszeni schowali

 

 Gdzie pani prokurator

 W sądu majestacie

 Stronę zbrodzienia wprost cynicznie bierze

 Zarzuty stawiając zabitej ofierze

 Co pod grobu płytą

 Cicho musi leżeć

 Bo gdyby zza grobu z jakimś dokumentem

 Wystąpić w sądzie tym się odważyła

 To tejże rodzina jako jeszcze żywa

 Rychło by w grobie z nią się położyła

 

 Gdzie to policjanci miast ścigać kidnapa

 Odbiór okupu mu zabezpieczają

 Bezczelnie wmawiając strapionej rodzinie

 Iż profesjonalnie najbardziej działają

 

 Gdzie skrajnie rozjuszona agentka opieki

 Brakiem pieniędzy na liczne potrzeby

 Zabiera dziecko matce osaczonej

 By nim zahandlować i pozbyć się biedy

 

 Gdzie przedstawiciel prawa sądowego

 Rozjeżdża na pasach kobietę staruszkę

 Wcale nie przejmując się jakąś tam karą

 Bo kumple z palestry przedawnić ją muszą

 

 W innym za to miejscu sądu przedstawiciel

 Twardo od pokrzywdzonej ofiary wymaga

 By dostarczone dowody do sprawy

 Uwiarygodnił łapownik łaskawy

 W przeciwnym przypadku skazanie nie będzie

 A sąd całej sprawy chętnie się pozbędzie

 A on sprawiedliwości niech szuka w obłędzie

 Który mu łaskawie da żółte papiery

 Chroniąc przed pościgiem

 Z pomówienia sfery

 

 Taki to kraj dziwny nie w bananów lądzie

 Rozłożył się wygodnie

 Pomiędzy rzekami

 Co na mapie świata bardzo aktualnej

 Ludności ma ogrom

 I prawo rozsądne

 

 Ha, ha, ha !

 

 

 *