Krzyk nienarodzonych - 217

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Krzyk nienarodzonych - 217

 

Krzyk nienarodzonych - 217

 

Nie powołujcie do życia

 Nie zabierajcie Bogu

 W którego władaniu jesteśmy

 Do samego połogu

 

 Bo dopiero wtedy

 Z pierwszym haustem powietrza

 Kawałek ludzkiego ciała zamienia się w człowieka

 Otrzymując we wianie duszę nieśmiertelną

 Wraz z losem połączoną

 W jedności niepodzielną

 

 Lecz los zaledwie cząstką jest istnienia naszego

 Bo reszta już zależy od człowieka drugiego

 Co weźmie nas na ręce

 Otuli ramionami

 I spojrzeć nam pozwoli na przyszłość bez obawy

 

 Ale jeśli nie macie takiego właśnie człowieka

 Nie pozwalajcie rodzić

 Na nieszczęście co czeka

 Właśnie to powołane w istnienie człowieczeństwo

 Z rąk rodziców niegodnych

 Lub sieroce męczeństwo

 

 Nie słuchajcie więc takich co miana ludzi niegodni

 A niechcianymi istoty świat cały chcą zaludnić

 Bo oni w ich cierpieniu znajdują ukojenie

 Dygocącego strachu przed tym

 Co na nich czeka pod ziemią

 

 I dlatego te spółki z szatanem pozawierali

 Aby najwięcej nieszczęścia

 Na biednych ludzi zwalić

 Bo wtedy w tym rozgardiaszu

 Cierpienia i chaosu

 Do ognia czyśćcowego

 Przemkną się mimo losu

 

 Jakim w obecnym życiu byli napiętnowani

 I jako potępieńcy

 Szczęścia nie skosztowali

 

 Nie dajcie im więc szansy zła czynienia większego

 I odsuńcie z decyzji

 Dla działania wrażego

 Niech ci nienarodzeni

 W Boga gestii zostaną

 I w Jego miłosierdziu

 Następną szansę dostaną

 Gdy już będą gotowi ci z otwartymi ramiony

 Do serca nas przytulić

 Dając dom wymarzony

 

 *

 

 Każde dziecko utrodzone pod przymusem

 To zardzewiały nóż wbity w serce Boga