Lot - 75

wiersze wybrane + HISTORIA  » NAJMILSZE  » Lot - 75

 

LOT - 75

Im punkcik w błękicie mniejszy tym lot jego potężniejszy. Mowa tu o kondorze cesarzu gór co może, z pośród ptaków najwięcej jako że jest największy. Natomiast jaskółeczki, wyfraczone kuleczki, gdy przysiądą na drutach symfonią rozbrzmiewa nuta. Wróbelki dla odmiany, ciężko pracują skrzydłami, by przestrzeń pokonać wielką ponad małymi dachami. Sowa, co piór atłasem, ciszę kaleczy hałasem ostrzegawczym dla innych, zwierząt od niej mniej zwinnych

 Wszystkie one latają przestrzeni domenę mając

 Za żywioł im przeznaczony

 Choć niewidoczny i lekki

 To doskonałością wielki

 

 Ale i ja w tajemnicy

 Mam dostęp do tej krynicy

 Ofiarującej najmilszy

 Nocny świat pośród ciszy

 

 Wystarczy wtedy że małym

 Maleńkim ruchem paluszka

 Unoszę się aż pod sufit

 Dziwiąc się gdzie ta poduszka

 

 Dłoni małymi wiosłami

 Do świata co za szybami roztacza swe tajemnice

 W niepojętym zachwycie

 Zmierzam jak pyłek mały

 Pozbawiony grawitu

 Za to w nieziemskich objęciach

 Tak niesamowitego bytu

 

 Potem pomiędzy blokami

 Pływając w jak pieprz suchej wodzie

 Odpycham się od balkonów

 Zaglądając do okien

 

 Dopiero w dole latarnie

 Jak w kolorowym dywanie

 Powiadają mi jednak

 Że chyba czas już i na mnie

 I trzeba wracać z krainy gdzie ciężar nie obowiązuje

 Do pościeli też milej

 Lecz już bez cudu natury

 

 Jaki przez Bogów nam dany

 We śnie nas czasem odwiedza

 I o zbliżającym sukcesie

 Niedyskretnie uprzedza

 

 Do wiadomości jednakże dając i do zrozumienia

 Że

 By sukcesem się cieszyć ciężko pracować trzeba

 To wtedy na dokładkę Bóg jak zawsze życzliwy

 Pozwoli lewitacji odwiedzić nam świat szczęśliwy

 

 *