Marny wybór - 138

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE 2  » Marny wybór - 138

 

Marny wybór – 138

 

 Zastanawiał się lis stary

 Filując po łące

 Czy większym wrogiem myśliwy

 Czy wilki goniące

 

 I kiedy przyjdzie umierać

 Od kuli lub zębów

 To czy chciałby coś wybrać

 Czy mu wszystko jedno

 

 No i po chwili zadumy

 Skonstatował jednak

 Że myśliwy to wróg wszystkich

 Co mieszkają w kniejach

 

 I śmierć przykra od tej flinty

 W sercu mniej zaboli

 Niż świadomość

 Że się ginie

 W zębach krajan swoich

 

 Co po kniei pośród lasów

 Żywot wspólny wiodą

 I po ścieżkach

 Chociaż różnych

 Obok siebie chodzą

 

 No i morał z tej tu bajki

 Taki się wyłania

 Że jak ginąć

 To już lepiej

 Z obcej ręki drania

 Bo świadomość ta przed śmiercią

 Najbardziej doskwiera

 Gdy przychodzi żywot kończyć

 Z ręki zdradziciela

 

 Pomyślcie więc partyjniacy

 Co jak dzika zgraja

 Do gardeł własnych sięgacie

 Ślepi na zagaja

 

 Który w końcu swą flintą

 Wszystkich was wyrówna

 A skóry w pęki związane

 Zaniesie do gumna

 

*