Martwa fala - 787

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE 2  » Martwa fala - 787

 

Martwa fala - 787

 

 Mamroce martwa fala na brzegu piaszczystym

 Czy zginąć mi przyjdzie w gładzi

 Bez sensu po wszystkim

 Po tym

 Czym kiedyś bałwany waliły o skały

 Co ponad tą plaskatośc z wody wystawały

 

 A brzegu wysokiego już nie ma

 I fala też niska

 Siły w sobie nie mając

 Po tym co gdyś przeszła

 Kiedy to się zdawało

 Że zdobędzie góry ale ją grawitacja

 Ściągnęła z tej chmury

 

 Napompowanej i może intencją szlachetną

 Ale bez pomyślunku

 Jaka będzie przyszłość

 Nigdy nie dopuszczając tego wizerunku

 I tej beznadziejności na swoim kierunku

 

 Nie zerwie się wiatr do lotu

 Nad płaską krainą

 Gdzie złamane skrzydła zwalone na kupy

 Przestraszone strachem o własne chałupy

 Nie mają siły myśleć by się wziąć pospołu

 I odbudować jedność

 Ludzkiego mozołu

 

 Zostanie więc brzeg płaski

 Miałki z każdej strony

 Pozbawiony nadziei na zryw ów szalony

 Co to dzisiaj już tylko echem pozostaje

 Tamtej fali wysokiej

 Wzniesionej nad krajem

 

 A jak na szyderstwo na skraju tej plaży

 Grubas z grubasem leżąc

 Tak do siebie gwarzy

 Dobrze

 Że te bałwany brzeg nam wysprzątały

 Dając niemalże wszystko

 Co można zamarzyć

 

 W tym nowym ustroju

 

 *