Młot na wolność słowa - 261

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Młot na wolność słowa - 261

 

Młot na wolność słowa - 261

 

 Miał Torquemada swój młot ponury

 Wyciągnięty z dewocji najciemniejszej dziury

 By walić obuchem po baranów stadach

 Zabijając owieczki bez ładu i składu

 

 Bo przecież nie o owce mordercy chodziło

 Ale władzę nad stadem najbardziej mu miłą

 Dla której się Bogiem ważył posługiwać

 Choć z piekła był rodem

 Ognia wyzyskiwacz

 

 I myślał by ktoś tam

 Że cwane nauki

 Jak zdobywać posłuch nad narodem głupim

 Odeszły w zapomnienie z wiekiem oświecenia

 A tu po latach wielu

 Niewiele się zmienia

 

 Bo teraz Torquemadów w redakcjach tysiące

 Co dmuchać nakazują w jeden ustnik trąby

 A jeśliby się ważył odważny solista

 Zamiotą go jak ten popiół ze stosu do czysta

 

 Młotów takich

 Młoteczków

 Obuchów kanciastych

 Urodzaj ci jest ogromny

 W tej materii czarnej

 Co znamieniem jest władzy kłamstwem uprawnionej

 I przez możnowładców

 Bardzo ulubionej

 

 Dlatego swoje młoty

 Młotki i młoteczki

 Apanażami karmią niczym miodem z beczki

 Bo to dzięki nim swą władzę utrzymują

 Sami rączyn nie brudząc

 A na młotki plując

 

 Rechocze przeto w ciemnym dole Torquemada

 Widząc nauki swoje

 Dotyczące stada

 Co je z ochota wielką

 Do naszego wieku

 Transplantowali następcy zbrodniczego cechu

 Sługusów każdej władzy

 Byle tylko hojnej

 Oni odważnie pójdą

 

 Na...

 

 Z wolnością wojnę !!!

 

 *