Moje odkrycie w III RP a w PRL-u

wiersze wybrane + HISTORIA  » Moje odkrycie w III RP a w PRL-u

 

Moje odkrycie naukowe

 

W kontekście Polski Ludowej i Trzeciej Rzeczpospolitej

 

 

 

Dobijam się w tej zapyziałej i pełnej nieuków Polsce do drzwi różnych uniwersytetów a tam w ciepłych gniazdkach ciemnoty siedzą sobie „naukowcy” z ogromnymi apanażami i mnie totalnie bojkotują.

 

 

 

Gdyby teraz jeszcze trwała Polska Ludowa to poszedłbym z moimi materiałami do odpowiedniego sekretarza KW i mu je przedstawił.

 

A wtedy ? (Sekretarz wcale nie musiałby się ustosunkowywać do mojego odkrycia)

 

On po prostu walnąłby pięścią w stół i powiedział: Koniec drzemki panowie profesorowie. Albo obalicie MERYTORYCZNE tą pracę... Albo ją uznacie !

 

 

 

Natomiast ja dzisiaj (w III RP) wysyłam moją pracę do Uniwersytetu Jagiellońskiego, który w rozmowach telefonicznych zapewnia mnie, że merytoryczną odpowiedź otrzymam. Po czym po trzech miesiącach deliberowania odsyła mi pracę z jednym „merytorycznym” zdaniem: „Uniwersytet Jagielloński nie zajmuje się opiniowaniem tego typu prac.” (???)

 

To po co trzymali ją 3 miesiące, nie mogli mi jej odesłać na drugi dzień ?

 

 

 

O Uniwersytecie Warszawskim, Polskiej Akademii Nauk i inych uniwersytetach nie będą wspominał bo udawali głuchych. A Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego zabronił nawet łączyć telefonicznie każdego kto przedstawi się moim nazwiskiem.

 

 

 

Ale co tam uniwersytety. Nawet to potężne i – wydawałoby się – niezależne medium elektroniczne jakim jest Google, też narobiło w portki kiedy zamieściłem na mojej stronie www podstronę o tytule: „Rozprzestrzenianie się światła w kosmosie”.

 

 

 

Google, które rozwieszało na oddzielnych stronach moje teksty, w których szydzę z przygłupa Einsteina (Wpisz w Google hasło: „Pijany Einstein TOK FM)

 

 

 

Albo z podobnego cymbała, którego Amerykanie uhonorowali nazwą teleskopu orbitującego w kosmosie (Wpisz w Google hasło: „Dęta teoria – Andrzej Lisiak”

 

 

 

To Google nie odważyło się zawiesić na swojej oddzielnej stronie tej podstrony.

 

Podstrony, na której wbijam ostatni gwóźdź do trumny tej zapyziałej i pełnej naukowych zabobonów współczesnej astronomii.

 

Gdzie ostatecznie wyjaśniam dlaczego patrząc na nocne niebo WCALE nie widzimy obrazu gwiazd ale luźne fotony, które oko ludzkie zbija w bezpostaciowy zresztą punkt.

 

Natomiast żadnych gwiazd nie widzimy ! Bo zgodnie z prawami fizyki i optyki zobaczyć ich nie możemy.

 

Zwłaszcza tych RZEKOMO zamrożonych w obrazie jaki do nas dociera po milionach lat i to w ę ż y k i e m. (???)

 

 

 

Tam także rozprawiam się z tymi co zmierzyli i niemal zważyli „ciemne TŁO nieba” określając je jako CIAŁO doskonale czarne o temperaturze bliskiej zera bezwzględnego.

 

Skoro ja udowodniłem, że zadnego tła tam nie ma, a to co jet ciemnością w nocnym niebie to jest pustka kosmiczna tak rozległa, że już światło tych najdalszych gwiazd dociera do nas w takim rozproszeniu (Zjawisko rozszerzania się światła) że luźnych jego fotonów nawet njlepsze teleskopy nie są w stanie zgrupować w określone punkty.

 

==========

 

 

 

Długo zastanawiałem się dlaczego Google, które mnie dotąd wspierało nagle narobiło w portki. I doszedłem do konstatacj, że kiedy szydzilem z martwych autorytetów i usiłowałem przekonywać do swoich odkryć to oni mi kibicowali.

 

Ale teraz, gdy tą jedną podstroną (Rozprzestrzenianie się światła w kosmosie) wyrzucam na smietnik nauki całe segmenty uniwersyteckich bibliotek, kiedy kwestionuję doktoraty i profesury żyjących ludzi, oni by musieli się opowiedzieć po jednej stronie.

 

No i wybrali tą ciemną stronę – stronę nieuctwa.

 

 

 

A Polska zamiast się szczycić kimś kto staje obok Giordano Bruno i Mikołaja Kopernika (a nawet trochę przed nimi, bo oni dokonali rewolucji na Ziemi i w obrębie jednego układu planetarnego, natomiast ja czynię rewolucję w całym kosmosie) rękami ciemnoty bedącej przy wladzy medialnej tałamsi to odkrycie.

 

 

 

Czy piszę to by się skarżyć ?

 

NIE !

 

Chciałbym tylko aby kiedy moje twierdzenia zostaną uznane przez świat nie myślano, że miałem łatwo. Że mnie wspierano. Że mi pomagano.

 

 

 

I kiedy zostanę zmuszony odejść z moim dorobkiem do innej nacji nie wytykano mi, że zrobiłem to z własnej woli. Bowiem faktem jest, że kraj mój był mi w tej sprawie wrogiem.

 

Wpisz w Google hasło: „Macocha – Andrzej lisiak”

 

 

 

AL

 

PS. Właśnie zauważyłem, że Google sie zreflektowało i podstronę o rozprzestrzenianiu się światła w kosmosie jednak zawiesiło.

Jak zresztą i tę podstronę.

Dzieki