Molochy - 98

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE  » Molochy - 98

 

Molochy – 98

 

 Dokąd to tak pędzicie nędzni potępieńcy

 Świat kolonizując dla setek tysięcy

 Skoro on przez Bogów milionom znaczony

 Nie jako dom rodzinny

 Lecz w drodze do domu

 Przystanek zaledwie

 

 Po co więc budujecie te z betonu wrzody

 Na planecie szlachetnej pełnej życia wody

 By w ich suchej przestrzeni jałowe istnienie

 Wieść tak samo bez sensu

 Jak i bez korzeni

 

 Molochy sprzeczne z naturą niczego nie tworzą

 Wegetując za żelbetu pancerną obrożą

 Soki biorąc żywotne swemu otoczeniu

 Jak krew z żył utoczoną

 Zabraną w cierpieniu

 

 Grabiąc wszystkich powszechnie w szatańskim zamyśle

 Chcecie by w rozmnożeniu zgubiło się wszystko

 By z nędzy Apokalipsę tu spowodowało

 A wy się wtedy przemkniecie

 Na drogę do chwały

 

 Przeto już was uprzedzam o faryzeusze

 Że ślad ognia czyśćcowego zaznaczy wam dusze

 Gdzie jako piętno palone bydlętom

 Uczyni z was – wygnańców

 Watahę nieszczęsną

 

 Nawet nie pośmiewiskiem tameż powitaną

 Ale pośród pogardy z grona odpychaną

 Bo Wszechświat pośród siebie

 Tych to akceptuje

 Którym w zasługach wielkich świadectwo znajduje

 

 Wy zaś

 Co się do Nieba tą zdradziecką drogą

 Nawet przedostaniecie

 Będziecie odnogą

 Nurtu co szlachetnością wielce nagrodzony

 Będzie zasiadał z prawej Bogów strony

 

 A na was

 Co to w luksusie dziś tak się pławicie

 Spoglądał będzie nie z żalem

 Ale wielkim wstydem

 Że z jednej planety przecież tu przyszliśmy

 Jednakże nie aż tak jak wy

 Nisko upadliśmy

 

 *