Opery mydlane - 241

wiersze wybrane + HISTORIA  » RÓŻNE 2  » Opery mydlane - 241

 

Opery mydlane - 241

 

 Gdyby się oglądacze oper mydlanych zwiedzieli

 Jak wielką ich pogardą

 Traktować się ośmielił

 Właśnie producent mydlin codziennie dostarczanych

 Do ich mózgów wypranych

 Tym nieustannym praniem

 

 Jak się o nich wyraża traktując jak hołotę

 Dla której brednie można

 Wykuwać kowalskim młotem

 Trzymając je w uścisku także kowalskich kleszczy

 Bo stado oglądaczy i tak zamierza wrzeszczeć

Więcej, więcej i więcej

 Chcemy tej zupy z mydlin

 Bo już nie potrafimy

 Zrozumieć filmów innych

 

 Co sens jakiś zawarły

 W dookreślonej fabule

 Gdzie środek i początek z końcem splecione czule

 Gdzie wszystko najdokładniej autorzy przemyśleli

 Zanim się wreszcie do dzieła

 Pospołu razem wzięli

 

 Właśnie tego nie lubią bezmózgie stada

 W praniu

 Co zwykle są zanurzeni w codziennym oglądaniu

 Wiader mydlin brudnawych

 Na pewno też nieświeżych

 Jakie grupa cwaniaków leje do ich głów z dzieży

 Garnka, wanienki, wanny

 Byle więcej i głupiej

 W zamian za abonament płacony cwaniackiej trupie

 

 Co z racji swego talentu aktorów nie przypomina

 Ale trupa zimnego

 Leżącego pod ziemią

 Co jako zombi aktorskie cyklicznie wciąż się porusza

 Martwe

 Prawie przegniłe

 Jak potępiona dusza

 

 Ale co zrobić mamy kiedy ta epidemia

 Mózgów do cna wypranych

 Ciągle się rozprzestrzenia

 Robiąc też z siebie samych znaną zieloną pożywkę

 Co żywić będzie stada

 Dzisiejsze a także przyszłe

 

 Zbierzmy się więc na odwagę i to im chociaż przekażmy

 Nie róbcie z siebie samych

 Znanej zielonej karmy

 

 *