Wizyt:
Dzisiaj: 10Wszystkich: 34346

Orlica - 248

 

Orlica - 248

 

 Zachwycił się tobą rycerz z lechickiej drużyny

 Kiedy w świetle poranka pierś dumną zobaczył

 Dziób na wpół drapieżny a na wpół potężny

 I szpony władczo wbite w niebosiężne dęby

 

 Przyjął cię na sztandary skrzydlatej husarii

 Abyś moc przekazywał gdy przyjdzie potrzeba

 I chwała z tobą zdobyta

 Poszła ponad światy

 A honor lechicki sięgnął progu Nieba

 

 Potem liczne mutacje musiałeś przechodzić

 Postacie przybierać

 Zgodnie z zachciankami

 Od ludowego pawia po kurcze z piórami

 Błazeńsko sterczącymi pomiędzy skrzydłami

 

 Był też czas tak ponury na drodze historii

 Że pogrobowiec stosów symbolem chciał zdobić

 Głowę co już korony odrzuciła brzemię

 A i tak jest zmuszona nosić kura grzebień

 

 A ja symbolu drogi

 Co cię w sercu noszę

 Nie widzę cię jak orła

 Lecz jako orlicę

 Co szpony wbiła w krawędź

 Gniazda

 Czym moje granice

 Jakie skrzydłami chronisz przed wrażym zdobyciem

 

 Taki to wizerunek przynieśli na hełmach

 Żołnierze co z zawieruchy wrogiej wyzwalali

 Ziemie

 Co je pod twoim gniazdem

 Napastnik podpalił

 Głupiec

 Mając nadzieję

 Że i gniazdo zwali

 

 Bądź więc szlachetna orlico symbolem w mym sercu

 Co razem z duszą rogatą

 Na twe jest usługi

 I gdy krew przyjdzie przelać

 To stanę na pewno

 A ze mną

 Jak Bóg da

 Stanie i kto drugi

 

 *