Placebo - 136

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Placebo - 136

 

Placebo - 136

 

 Jeśli najmniejszego nie nosisz talentu

 A nawet debilem jesteś do imentu

 Ale ambicja cię wielka rozsadza

 I chciałbyś film zrobić albo serial sprzedać

 To jest recepta na to

 Wielce już sprawdzona

 Przez najzacniejszych w kraju

 Krytyków ceniona

 Którzy się w niej tak bardzo

 Serdecznie rozkochali

 Że z tejże to okazji

 W majtki nasikali

 

 Recepta zaś jest prosta

 Zwana wypełniaczem

 Co daje władzę wielką dysponować czasem

 Widza przez cwaniaków odbiorcą zwanego

 I abonamentem wręcz przymuszonego

 Do oglądania gipsu

 Co już nie szuflami

 Dzieła te wypełniają

 Ale wręcz wiadrami

 

 Rozmowa przy kuchni co tam jest na obiad

 Albo zabawa z pieskiem

 Chodzenie po schodach

 Gonitwa za piłką co komuś upadła

 Lub sprzeczka sąsiadek nie całkiem zajadła

 

 Co tak się do filmu treści wielce mają

 Jako nie przymierzając

 Do okrętu zając

 

 Ale co tam widzowie przecież licznik bije

 Taśmy się zapełniają

 Dupek wie że żyje

 Bo jak się okazuje szmalu całą belę

 Najłatwiej jest osiągnąć

 Będąc reżyserem

 Zwłaszcza co sztamę trzyma

 Z durnymi krytykami

 Co w państwa utrzymaniu

 Czują się panami

 Mając byt zapewniony z ministerialnej kasy

 Mogą śmieci popierać

 Chwaląc je w niebiosy

 

 Może więc czas już nadszedł by wszelcy widzowie

 Odbiór wyprostowali co stoi na głowie

 A tym wielkim krytykom

 W imię pustych sali

 Wreszcie tam gdzie się należy

 Co należy dali

 

 *