Podpalacze - 470

wiersze wybrane + HISTORIA  » POLITYKA  » Podpalacze - 470

 

Podpalacze - 470

 

 Był czas skowronków i czas spalonej ziemi

 Paradoksalnie losem zaplecieni

 Jako dwaj bracia dla celu wyższego

 Odsiania ziarna od plonu lichego

 Tutaj przysłani

 

 Jeden w płomieniach zapędzał w podziemia

 Drugi pozwalał wzlatywać wysoko

 Ponad błękity

 Gdzie przed boskie oko

 Za swe zasługi byli dopuszczeni

 

 Tamtych już nie ma co w górę wzlatali

 Osiągnęli kosmos dobrym przeznaczony

 A ci opaleni ogniem podłożonym

 Na nasze strapienie wśród nas pozostali

 

 Do nich się więc zwracam

 Nie czyńcie zarzewia

 Co ogniem buchnie na zgubę milionów

 Ale was podpalacze

 Po wszech czas przeklęci

 Nigdy nie zaliczy do dobrego plonu

 

 Wielu dacie szansę dotarcia do Nieba

 Ale sami niżej jeszcze opadniecie

 Bo ten co dogląda i wszystko ocenia

 Z pewnością was uzna ponownie za śmiecie

 

 Uczyńcie dobro z ciepła blasku słońca

 Bez rozpalania diabelskich płomieni

 To może się najwyższy

 Nad wami zlituje

 I wasz los przeklęty na lepsze odmieni

 

 Inaczej zguba

 I czasy ponownie

 Rozpoczną swoje dzieło

Odsiewania plewy

 

 I nie o was mi chodzi podżegacze nędzni

 Ale o te koszty

 Krwawe naszej ziemi

 

 *