Powiew lata - 360

wiersze wybrane + HISTORIA  » ULUBIONE  » Powiew lata - 360

 

Powiew lata - 360

 

 Dziś rano zakwitły lipy

 Nie kwiatem lecz zapachem

 Bijąc po szybach okien swym miodowym batem

 Zmuszając właścicieli mieszkań

 Do okien otwarcia

 I do się zachłyśnięcia słodkościami lata

 

 Poszedł też sygnał w pasieki

 Do pszczelej gromady

 By z uli wypuściła swe tysiąc - armady

 Bo uczta się szykuje

 Nie na dzień

 Nie na dwa

 Ale na kawał lata co już od rana trwa

 

 Pelargonie w balkonu korytkach co kwitły

 Teraz się zawstydziły

 Pąsowym rumieńcem

 Że choć razem im przyszło zakwitać z lipami

 To zapachem się równać

 Praw nie mają za nic

 

 A ten

 Jak ocean

 W krąg rozfalowany

 Toczy fale wysokie miodowe bałwany

 Wszystko pod nim pijane

 Nektarem sycone

 Gdziekolwiek byś spojrzał na lipową stronę

 

 Żałujcie

 Hej wy tam

 Gdzieś w apartamentowce

 Pod chmury zbudowane

 Że trudno was dostrzec

 Bo takich słodkości za pieniądze żadne

 Dokupić do swoich mieszkań

 Nie jesteście władne

 

 A my tu w starych blokach

 Po Polsce Ludowej

 Możemy się zanurzać w powodzi miodowej

 I kwiatem oko sycić

 Co dla was za mały

 Byście go dojrzeć mogli

 Z betonowej skały

 

 *