Przedsionek Apokalipsy - 267

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Przedsionek Apokalipsy - 267

 

Przedsionek Apokalipsy - 267

 

 Kiedy czarna kropla klepsydrę przeleje

 Wiatr kolczastym uściskiem

 Planetę owieje

 I ciemność nastanie tam gdzie światła nadmiar

 Ockną się z zaczadzenia

 Rozumiejąc bezmiar

 

 Głupoty swojej

 

Tej cdiemnej i bezmyślnej co w zagładę wiodąc

 Każe im naśladować obyczaje zwierząt

 Co jedno na celu zawsze dotąd miały

 Rozmnożyć się i pożreć

 

Wszystkich pozostałych

 

 Przeto

 Ten co nad nami na Ziemię spogląda

 Ratując to istnienie duszą obdarzone

 Mające obowiązki jeszcze nie spełnione

 Sitem odsieje dobre

 Ziarno ode złego

 By spełnić się musiało zaczynem przyszłego

 

 Co może poprzez ogień

 Rozpacz

 I cierpienie

 Przejdzie myśląc o jednym

 Celu naszej Ziemi

 Która przystankiem była dla dobra tworzenia

 A nie rozmnażaniem

 Ludzkiego cierpienia

 

 Czasu już jest mało

 Bo płacz i zgrzytanie

 Słychać w przestrzeni światów

 Jękiem i wołaniem

 Co nieuchronnie spełnieniem się skończy

 Apokalipsy progiem

 Do schodów wiodącym

 

 Jakie

 Gdy już granica będzie przekroczona

 W dół tylko powieść mogą

 Potępieńców drogą

 

 Ocknijmy się więc z niemocy

 My

 Co jeszcze widzimy

 Że trzeba zawrócić z szlaków

 Bezmyślnej zwierzyny

 I przyjąć ludzki wymiar planetą rządzenia

 Co znamienny jakością

 

A nie rozmnożeniem

 

 *