Przemywanie - 874

wiersze wybrane + HISTORIA  » ULUBIONE  » Przemywanie - 874

 

Przemywanie – 874

 

 Dojrzał Bóg wędrowca na świata bezkresie

 Powiada więc do Piotra

 Zobacz tam Piotrze drogi co on takiego niesie

 Zgięty pod tym ciężarem co go w dół przygina

 Zda się już ledwo dyszeć mizerny chłopina

 

 Piotr wziął swą perspektywę

 Przyłożył do oka

 I tak powiada Bogu:

 Trafna boska troska

 Boś panie wypatrzył ten wyjątek wielki

 Człeka co sam się podjął nieść ten ciężar wszelki

 Jaki w naprawie świata niezbędnym narzędziem

 By remont przeprowadzić

 Aż po stropu belki

 

 Czyli hebel i dłuto także młotek ciężki

 Pion murarski i kielnię

 Dźwiga ta chłopina

 Chyba nie zdając sprawy na co się porywa

 

 Przytaknął Bóg Piotrowi wiedząc o co idzie

 Że do naprawy świata za mała to siła

 By się tym przydać mogła

 I cokolwiek czynić

 Co odrodzonym być może jak z popiołu feniks

 

 Lecz gdy taki ochotny

 To wezwij go tutaj

 Ja mu zadanie inne

 Dam do wypełnienia

 Niech już nie remontuje i świata nie zmienia

 Ale niech myć spróbuje pobrudzone gremia

 

 Dostał przeto wędrowiec

 Wiadro, ręcznik, w dłonie

 Od Boga mu dane dla umycia tego

 Co pobrudzone zostało czasu brzydką stroną

 By ludzie przetrzeć mogli

 Oczy jak i skronie

 

 I czytając te wiersze jako po kąpieli

 Oczyszczającej duszę

 Mogli patrzeć śmielej

 W górę

 

 Gdzie widać czasem osoby życzliwe

 Dobrze ludziom życzące

 

 I wszem dobrotliwe

 

 *