Przywódczynie - 709

wiersze wybrane + HISTORIA  » PIĘTNOWANIE  » Przywódczynie - 709

 

Przywódczynie - 709

 

 Miałem pisać poemat o kobiecie damie

 Matce Polce

 Co słowa danego nie lamie

 Stojąc zawsze na straży

 Prawdy

 Poświęcenia

 Co dla innych jak dla dzieci przyszłość chce odmieniać

 

 Spodziewałem się urody

 Wielkiej charakteru

 Walki czynnej

 Co pociągnie za sobą tak wielu

 Że przed samą już ilością

 Moc wraża polegnie

 Dając asumpt do rozkwitu tęczy w firmamencie

 

 Ale czarna rzeczywistość za nogawki łapie

 Waląc kubłem zimnej wody nie pierwszej czystości

 Bym na oczy przejrzał wreszcie

 W tej kobiet mnogości

 

 Bo gdzie damy

 Bo gdzie Polki

 Gdzie ich słowo prawe

 Skoro wszystkie te na czele stać w rozkroku wolą

 Panu Bogu świeczki palą a diabłu ogarek

 Bezpieczeństwo sobie ceniąc

 W towarzyskiej fali

 

 Nie postawi żadna losu z jednej sprawy strony

 Woląc mieć szacunek wrogów

 I byt zapewniony

 Gdy szeregi się połapią kto na czele stoi

 I opuszczą to pomiotło co w dwa fronty robi

 

 Przeto zamiast poematu

 Druzgoczę krytyką

 Ciesząc się przy tym stokrotnie

 Że w piękno nie biję

 Ale w brzydkie gęby wredne

 Co podobne żmijom

 Albo w płaskie i wulgarne z świńskimi oczkami

 Co to z przodu kwiatek niosą

 Ale z tyłu kamień

 

 Zakotwiczone u wroga mocą cyrografu

 I gwarancją

 Że pozycji swojej nie utracą

 Bo wróg woli mieć przeciwko takie to atrapy

 Co to krzyku wiele robią

 Lecz nie będą walczyć

 

 *